Grzegorz Gortat            

Grzegorz Gortat
Robinson i zdrowe podstawy ekonomii

Mój poczciwy Robinson od rana krążył po plaży, mocząc stopy w wodzie, nieosłoniętą głowę niefrasobliwie wystawiając na słońce. Znak, że dojrzewa w nim kolejny z jego pomysłów, przed którymi ludzkość, może wyjąwszy Hiszpanów i innych papistów, należałoby pilnie chronić.

Mając do wyboru towarzystwo Robinsona i odchwaszczanie pola patatów, wybrałem to drugie. Oczyściłem dwa zagony, kiedy zjawił się Robinson. Po zamyślonym wyrazie twarzy poznałem, że nazbyt się dziś nie napracował.

Przywołał mnie ruchem ręki. Chętnie przystałem na chwilę wytchnienia.

- Piętaszku – zaczął, usiadłszy na kamieniu – ekonomia opiera się na zdrowych podstawach.

- Zdrowy lekarza nie potrzebuje - przywołałem jego ulubione powiedzenie.

- Ekonomia, Piętaszku, czyli inaczej gospodarka rozpatrywana w całości tudzież indywidualnie.

Po mojej minie poznał, że nie zbliżyłem się na krok do zrozumienia istoty jego wywodu.

- Gospodarka, Piętaszku, to – zważ, daję ci tylko garść przykładów, resztę sam sobie dopowiedz – budowa statków, szycie trzewików, warzenie piwa czy choćby kopanie ziemniaków.

- Odchwaszczanie pola?

- W rzeczy samej.

- Z czego wnoszę, panie, że ty i ekonomia nader rzadko stanowicie parę.

- Jesteś w błędzie. Ja jestem głową, ty ręką trzymającą narzędzie. Podział pracy, to jedna z owych zdrowych zasad, na których ekonomia się wspiera.

- Zamieńmy się rolami, a i ja poczuję się zdrowiej.

- Nie mogę. Jam pierwszy zajął wyspę, więc w myśl praw rządzących światem mnie pisana rola gospodarza.

- Głód cię zmorze, to zakaszesz rękawy – mruknąłem.

- Jednym słowem ci odpowiem: podatek.

- Szczodry pan! Nawet słów mi skąpi!

- Podatek, wyłuszczę ci jak najprościej, to ukochane dziecko ekonomii, za którego przyczyną i Robinson jest syty, i Piętaszek głodny nie chodzi.

- Chętnie bym je poznał, kiedy dorośnie.

- Bóg nie bez powodu dał ci dwie ręce i każdą w pięć palców wyposażył, byś miał ich dziesięć. Po cóż to uczynił? Byś dziesiątą część wszystkiego, co na wyspie wyhodujesz, wyłowisz, upolujesz czy wykopiesz, mnie bez wahania przekazał.

- Podobnie i ciebie w dziesięć palców przysposobił.

- Bym tym łacniej co dziesiątą należną mi część mógł odliczyć.

I palcami się posługując, jął demonstrować zasadę, na jakiej dziesięcina się opiera. Kiedy skończył, zapytałem tylko:

- Z każdej rzeczy dziesiątą część winienem odliczyć?

- Sumiennie.

- Bez wyjątków?

- Zdrowa ekonomia wyjątków unika jak dżumy.

Odszedł zapowiadając, że wieczorem wróci, by sprawdzić, czy nauka weszła mi do głowy. Pojętny ze mnie uczeń, kiedy więc powrócił, czekały już na niego należne mu kokosowe orzechy i pataty – każdą sztukę na dziesięć części podzieliłem i co dziesiąty kawałek, w myśl zdrowych zasad ekonomii, przeznaczyłem Robinsonowi.


czyli o daremnym trudzie pisania wierszy w świecie zdominowanym przez ucieszne obrazki.

czyli Piętaszek poznaje owoce demokracji.

czyli o przykrej przypadłości, która wykoślawia wnętrze oraz zmienia fizys.

Piętaszek poznaje na własnej skórze, że choć wiara przenosi góry, to garnka nie napełni.

czyli o dzikich obyczajach ludożerców i pięknej tradycji ćwiartowania skazańców w elżbietańskiej Anglii.

czyli Piętaszek unaocznia Robinsonowi, że nie każdy kij ma tylko dwa końce.

czyli o zbawczej kuracji kamieniem w przypadku nieszczęśników trapionych zmorami sennymi.

czyli jak obecność rekinów przyspiesza proces religijnego dojrzewania.

czyli tchórzostwo niejedno ma imię.

Na przykładzie króla Henryka VIII Piętaszek odkrywa, że troska o los państwa nie zawsze przynosi pożądane owoce.

czyli Piętaszek nad podziw szybko pojmuje różnicę między światem zjawisk namacalnych i nienamacalnych.

czyli Robinson wyjaśnia Piętaszkowi, dlaczego natura wyposażyła człowieka w dziesięć palców.

czyli Piętaszek dowiaduje się ze zgrozą, jakie przymioty zdaniem Robinsona kobieta ceni w mężczyźnie najbardziej.

czyli o przewadze polewki z koziego mleka nad klasyczną greką.

czyli nawet kandydaci do Raju winni często korzystać z dobrodziejstwa kąpieli.

czyli do czego prowadzi miłość uwolniona od cugli rozumu.

czyli o najrzadszej bodaj z ludzkich przypadłości.

czyli o trudach życia z artystą.

czyli o wątpliwej – choć powszechnie praktykowanej – drodze ku świętości.

czyli profetyczne zapędy bohatera.

czyli każda choroba wymaga stosownego lekarstwa.

czyli zachłanność nigdy nie popłaca.

czyli łowca mamony rzadko bywa poetą.

czyli oświecony umysł w walce z zabobonami.

czyli o wątpliwej równowadze między duszą a ciałem.

czyli o pokusie spełniania życzeń.

czyli o miłosiernym obijaniu kijem.

czyli garść przydatnych każdemu przestróg.

Copyright © 2009 Elżbieta Gortat
Contents copyright © 2009 Grzegorz Gortat