Grzegorz Gortat            

Grzegorz Gortat
Robinson i wybory

Mój poczciwy Robinson w świetle ogniska oprawiał nożem kozią skórę i zerkał na mnie spode łba. Kozie kłaki fruwały na wszystkie strony, mewy krążyły wypatrując ochłapów, a Robinson machał ostrzem, że strach mnie zdjął, iż zrobi sobie krzywdę.

- Pora spać – przypomniałem łagodnie.

- Piętaszku – przemówił – czas najwyższy, by formalnym aktem podkreślić społeczną przepaść, która nas dzieli.

Odsunąłem się, bo Robinson ma przykry zwyczaj brać kąpiel ledwo raz na dwa tygodnie.

- Co ci chodzi po głowie, panie?

Patykiem wydłubał z żaru dwa kartofle i jeden mi podsunął.

- Szczęśliwie jest nas dwóch – mruknął, ostrożnie podnosząc wolny ziemniak. – Niech przemówi demokracja.

Kazał mi biec do chaty po kapelusz z palmowych liści. Sprawiłem się szybko. Kiedym powrócił, Robinson odwrócił kapelusz i swój kartofel wrzucił do środka.

- Twoja kolej.

- Na co mi to? – spytałem.

- W drodze wolnego wyboru przypieczętujesz, kto na tej wyspie kim rządzi.

Ze stosu kozich kości wygrzebałem dwa obgryzione paliczki i jeden rzuciłem Robinsonowi.

- Skoro mam wolność wyboru, panie, dlaczegóż miałbym wybrać ciebie? – I przynależną mi kostkę po nieboszczce kozie dołożyłem do kapelusza z kartoflem.

- Tak ten świat jest urządzony, że jeden rządzi, a drugim rządzą. – Sięgnął po drugi kartofel i wrzucił go do kapelusza. Obwieściwszy „zostałeś przegłosowany”, zbiera się do odejścia.

- Hola, hola! Dwa głosy na ciebie, panie, tyleż samo na mnie. – I po tych słowach bliźniaczy paliczek dołączyłem do pierwszego.

- Głupiś, Piętaszku! Nie mogę być twoim panem i, na ten przykład, cerować ci kaftan. W Anglii, skąd pochodzę, kto królem się urodził, królem umiera.

- A jeśli, dajmy na to, z takich czy innych względów któryś król wam się odwidzi?

- Eee – usiłował mnie zbyć – w najgorszym razie traci życie.

Zrozumiałem, że w walce na argumenty przegrałem, bo zaiste z wyższą formą rządów mam do czynienia. Bez wielkiej nadziei spytałem jeszcze:

- Co wówczas z takim czynicie, panie?

- Zależy od kraju, mój durny Piętaszku. Jedni grzebią po chrześcijańsku w ziemi, inni truchło rzucają psom.

A jednak! Popatrzyłem na niego nie bez wyższości.

- Marnotrawicie owoce demokracji, panie – orzekłem twardo. – My swoich zjadamy. – Gałęzią poprawiłem ogień, bo zaczynał dogasać.


czyli o daremnym trudzie pisania wierszy w świecie zdominowanym przez ucieszne obrazki.

czyli Piętaszek poznaje owoce demokracji.

czyli o przykrej przypadłości, która wykoślawia wnętrze oraz zmienia fizys.

Piętaszek poznaje na własnej skórze, że choć wiara przenosi góry, to garnka nie napełni.

czyli o dzikich obyczajach ludożerców i pięknej tradycji ćwiartowania skazańców w elżbietańskiej Anglii.

czyli Piętaszek unaocznia Robinsonowi, że nie każdy kij ma tylko dwa końce.

czyli o zbawczej kuracji kamieniem w przypadku nieszczęśników trapionych zmorami sennymi.

czyli jak obecność rekinów przyspiesza proces religijnego dojrzewania.

czyli tchórzostwo niejedno ma imię.

Na przykładzie króla Henryka VIII Piętaszek odkrywa, że troska o los państwa nie zawsze przynosi pożądane owoce.

czyli Piętaszek nad podziw szybko pojmuje różnicę między światem zjawisk namacalnych i nienamacalnych.

czyli Robinson wyjaśnia Piętaszkowi, dlaczego natura wyposażyła człowieka w dziesięć palców.

czyli Piętaszek dowiaduje się ze zgrozą, jakie przymioty zdaniem Robinsona kobieta ceni w mężczyźnie najbardziej.

czyli o przewadze polewki z koziego mleka nad klasyczną greką.

czyli nawet kandydaci do Raju winni często korzystać z dobrodziejstwa kąpieli.

czyli do czego prowadzi miłość uwolniona od cugli rozumu.

czyli o najrzadszej bodaj z ludzkich przypadłości.

czyli o trudach życia z artystą.

czyli o wątpliwej – choć powszechnie praktykowanej – drodze ku świętości.

czyli profetyczne zapędy bohatera.

czyli każda choroba wymaga stosownego lekarstwa.

czyli zachłanność nigdy nie popłaca.

czyli łowca mamony rzadko bywa poetą.

czyli oświecony umysł w walce z zabobonami.

czyli o wątpliwej równowadze między duszą a ciałem.

czyli o pokusie spełniania życzeń.

czyli o miłosiernym obijaniu kijem.

czyli garść przydatnych każdemu przestróg.

Copyright © 2009 Elżbieta Gortat
Contents copyright © 2009 Grzegorz Gortat