Grzegorz Gortat            

Grzegorz Gortat
Robinson i sila wyobraźni

Mój poczciwy Robinson z samego rana wdrapał się na skraj urwiska. Widziałem, jak siada, nogi zwieszając nad przepaścią. Godziny mijały, a Robinson siedział nieporuszenie jako ten słup soli, o którym mówi święta księga jego anglikańskiego Boga.

Przyszło mi do głowy, że Robinson ujrzał nadciągających na łodzi dzikich Salamaków i na ich widok strach odebrał mu rozum i wolę działania. Niechętnie dołączyłem do niego.

Osłaniając oczy rękę, przebiegłem wzrokiem horyzont. Morze było spokojne, łagodne fale nie zwiastowały burzy. Łodzi z Salamakami nie wypatrzyłem.

- Cóż porabiasz, panie? – zacząłem oględnie, na wszelki wypadek trzymając się z dala od urwiska.

- Myślę.

Źle to wróżyło. Ilekroć Robinson wypuszcza się na dłuższą wędrówkę w głąb własnego rozumu, naraża nas obu na przykre konsekwencje.

Cóż, uznałem, łacniej uniknę wroga, jeśli go wprzódy poznam. Robiąc poważną minę, pociągnąłem Robinsona za język:

- A nad czym tak dumasz, panie?

Obrzucił mnie nieobecnym spojrzeniem, po czym tonem wieszcza powiedział:

- Myśl mnie poraziła, Piętaszku, jak wielką potęgą jest człowiek w niezmierzonym wszechświecie.

Na śmiech mi się zebrało. Tkwił na skalnej krawędzi i gdyby wiatr dmuchnął mocniej, pośladki Robinsona, a z nimi cała reszta, opuściłyby ziemski padół i nieodwracalnie stały się częścią wszechświata.

- Wybornie, panie – skwitowałem. – Dasz mi choć jeden przykład?

- Potęga wyobraźni – rzucił poetycko.

- Wysilam wyobraźnię, ale nie rozumiem.

- Spójrz – pokazał ręką przed siebie – co widzisz?

- Morze.

- Co widzisz u krańca?

- Horyzont.

- A dalej?

- Dalej nic nie widzę.

- Za horyzontem zaczyna się sfera wyobraźni. Człowiek, Piętaszku, cywilizowany człowiek, zawsze winien wybiegać myślą za metaforyczny horyzont. Ponad granicami czasu drążyć przyszłość.

- Co ciekawego tam widzisz? – zakpiłem.

- Widzę łodzie, które trasę stąd do Anglii pokonują w siedem dni. Widzę statki zdolne pod wodą pływać na podobieństwo wielorybów i takie, które w powietrzu się unoszą. Widzę mięso pieczone bez płomieni. Wóz, który sam chodzi. Widzę okulary, przez które można pchle wszystkie nogi policzyć...

- A mnie się widzi, że przydałyby się okulary, by zobaczyć wszystko, co w głowie Robinsona się mieści!

Zaśmiał się z wyższością.

- Takiego cudu – powiedział z pewnością w głosie – człowiek przyszłości nigdy nie wymyśli.


czyli o daremnym trudzie pisania wierszy w świecie zdominowanym przez ucieszne obrazki.

czyli Piętaszek poznaje owoce demokracji.

czyli o przykrej przypadłości, która wykoślawia wnętrze oraz zmienia fizys.

Piętaszek poznaje na własnej skórze, że choć wiara przenosi góry, to garnka nie napełni.

czyli o dzikich obyczajach ludożerców i pięknej tradycji ćwiartowania skazańców w elżbietańskiej Anglii.

czyli Piętaszek unaocznia Robinsonowi, że nie każdy kij ma tylko dwa końce.

czyli o zbawczej kuracji kamieniem w przypadku nieszczęśników trapionych zmorami sennymi.

czyli jak obecność rekinów przyspiesza proces religijnego dojrzewania.

czyli tchórzostwo niejedno ma imię.

Na przykładzie króla Henryka VIII Piętaszek odkrywa, że troska o los państwa nie zawsze przynosi pożądane owoce.

czyli Piętaszek nad podziw szybko pojmuje różnicę między światem zjawisk namacalnych i nienamacalnych.

czyli Robinson wyjaśnia Piętaszkowi, dlaczego natura wyposażyła człowieka w dziesięć palców.

czyli Piętaszek dowiaduje się ze zgrozą, jakie przymioty zdaniem Robinsona kobieta ceni w mężczyźnie najbardziej.

czyli o przewadze polewki z koziego mleka nad klasyczną greką.

czyli nawet kandydaci do Raju winni często korzystać z dobrodziejstwa kąpieli.

czyli do czego prowadzi miłość uwolniona od cugli rozumu.

czyli o najrzadszej bodaj z ludzkich przypadłości.

czyli o trudach życia z artystą.

czyli o wątpliwej – choć powszechnie praktykowanej – drodze ku świętości.

czyli profetyczne zapędy bohatera.

czyli każda choroba wymaga stosownego lekarstwa.

czyli zachłanność nigdy nie popłaca.

czyli łowca mamony rzadko bywa poetą.

czyli oświecony umysł w walce z zabobonami.

czyli o wątpliwej równowadze między duszą a ciałem.

czyli o pokusie spełniania życzeń.

czyli o miłosiernym obijaniu kijem.

czyli garść przydatnych każdemu przestróg.

Copyright © 2009 Elżbieta Gortat
Contents copyright © 2009 Grzegorz Gortat