Grzegorz Gortat            

Grzegorz Gortat
Robinson i siła pieniądza

Mój poczciwy Robinson rozbudził mnie w środku nocy. Śniłem akurat detalicznie o wypukłościach i miłych dla oka wklęsłościach młodego ciała Minooto, więc kiedym nagle ujrzał gębę Robinsona, strach mnie wziął, że we śnie zapuściłem się na niewłaściwą stronę.

- Wstawaj – potrząsnął mną.

- Noc jeszcze – zaprotestowałem.

- Pora dobra jak inne – burknął. – Najwyższy czas zaprowadzić na wyspie nowe porządki.

- Nie lepiej z nastaniem nowego dnia? – ziewnąłem, próbując przewrócić się na drugi bok.

- Pieniądz! – zawołał napastliwie. – Podstawa, na której świat się opiera. Słodki dla każdego ucha brzęk monet. Miły ciężar złota w dłoni – dopowiedział z rozmarzeniem na twarzy.

- Pieniądz? – powtórzyłem. – Nigdym tego słowa z twoich ust nie słyszał.

- Bom myślał, że bez pieniędzy się obejdzie. Ale, widzę, w nierząd brniemy. Zastój gospodarczy nam grozi, bo nijak wartości towarów, o mojej osobie nie wspomnę, oszacować nie potrafisz.

- Mógłbyś jaśniej, panie?

- Ileś gotów zapłacić za kokosy, które pozwalam ci zrywać?

- Po cóż płacić? Kiedy poczuję głód, wdrapuję się na drzewo i zrywam, ile mi trzeba.

- A jeśli narwiesz za dużo?

- Wyrzucam.

- Pieniądz i wartość! – zagrzmiał. – Inaczej zgoła szanujesz towar, za który przyjdzie ci zapłacić.

- Komu miałbym płacić?

- A kto z wyroków Boskich jest prawdziwym gospodarzem wyspy?

- Ty, panie – mruknąłem bez entuzjazmu.

- Kto zatem ma w swojej pieczy wszystko, co na wyspie się znajduje i co na niej się rodzi?

- Jako żywo, gospodarz.

- Sam widzisz.

- Nadal nie pojmuję, dlaczego kokos czy ananas, za który każą mi zapłacić, lepiej ma mi smakować.

- Twoje życie nabierze sensu. Zrozumiesz znaczenie pracy. Trud codziennego bytowania. Ostateczny cel, ku któremu zdążamy.

- Jakiż to cel?

- Bogacić się.

- Onegdaj mówiłeś o zbawieniu.

- Nasz Bóg łaskawie spogląda na tych, co tu, na ziemi, pracą pomnażają dany im majątek.

Sen mnie odszedł i poczułem burczenie w brzuchu, zwiastun, że czas pomyśleć o śniadaniu.

- Hola, hola! – powstrzymał mnie Robinson, kiedym chwycił cebrzyk, by pójść do koziej zagrody po świeże mleko. – Najpierw zapłać.

- Przecież śniadanie szykuję dla nas obu.

- Ale wyspa, kóz nie wyłączając, do jednego z nas należy. – Podrapał się po głowie. – Na czas dojenia gotów żem użyczać ci kóz za cenę dwudziestu świeżych bananów.

- Mnie za pracę nic się nie należy?

- Dam pięć bananów.

Uśmiechnąłem się chytrze.

- A ile mi zapłacisz za okopywanie pola patatów?

- Dwanaście bananów za dniówkę. Ale motyka kosztować cię będzie całe czterdzieści.

- Nie za drogo?

- Nie ty wyznaczasz ceny, tylko wolny rynek.

Skrupulatnie ustalił opłaty za wszystko, łowienia ryb i kąpieli w morzu nie wyłączając. Wszelako po czterech ledwo dniach gospodarka rynkowa Robinsona załamała się z kretesem. Rzec można, że zgubiła go zachłanność tudzież niemożność lokowania szybko rosnących zysków. Tuż nad ranem, w przekonaniu, że jeszcze śpię, stos zgniłych bananów wywiózł do lasu i tam zakopał.


czyli o daremnym trudzie pisania wierszy w świecie zdominowanym przez ucieszne obrazki.

czyli Piętaszek poznaje owoce demokracji.

czyli o przykrej przypadłości, która wykoślawia wnętrze oraz zmienia fizys.

Piętaszek poznaje na własnej skórze, że choć wiara przenosi góry, to garnka nie napełni.

czyli o dzikich obyczajach ludożerców i pięknej tradycji ćwiartowania skazańców w elżbietańskiej Anglii.

czyli Piętaszek unaocznia Robinsonowi, że nie każdy kij ma tylko dwa końce.

czyli o zbawczej kuracji kamieniem w przypadku nieszczęśników trapionych zmorami sennymi.

czyli jak obecność rekinów przyspiesza proces religijnego dojrzewania.

czyli tchórzostwo niejedno ma imię.

Na przykładzie króla Henryka VIII Piętaszek odkrywa, że troska o los państwa nie zawsze przynosi pożądane owoce.

czyli Piętaszek nad podziw szybko pojmuje różnicę między światem zjawisk namacalnych i nienamacalnych.

czyli Robinson wyjaśnia Piętaszkowi, dlaczego natura wyposażyła człowieka w dziesięć palców.

czyli Piętaszek dowiaduje się ze zgrozą, jakie przymioty zdaniem Robinsona kobieta ceni w mężczyźnie najbardziej.

czyli o przewadze polewki z koziego mleka nad klasyczną greką.

czyli nawet kandydaci do Raju winni często korzystać z dobrodziejstwa kąpieli.

czyli do czego prowadzi miłość uwolniona od cugli rozumu.

czyli o najrzadszej bodaj z ludzkich przypadłości.

czyli o trudach życia z artystą.

czyli o wątpliwej – choć powszechnie praktykowanej – drodze ku świętości.

czyli profetyczne zapędy bohatera.

czyli każda choroba wymaga stosownego lekarstwa.

czyli zachłanność nigdy nie popłaca.

czyli łowca mamony rzadko bywa poetą.

czyli oświecony umysł w walce z zabobonami.

czyli o wątpliwej równowadze między duszą a ciałem.

czyli o pokusie spełniania życzeń.

czyli o miłosiernym obijaniu kijem.

czyli garść przydatnych każdemu przestróg.

Copyright © 2009 Elżbieta Gortat
Contents copyright © 2009 Grzegorz Gortat