Grzegorz Gortat            

Grzegorz Gortat
Robinson i prężne ciało

Mój poczciwy Robinson powitał wschód słońca okryty jeno przepaską na biodra, pokazując nieprzygotowanemu światu owłosiony tors, koślawe nogi tudzież resztę anatomicznych przyległości, które zwykle litościwie skrywa pod spodniami i kaftanem z koziej skóry.

- Pięknie, panie – pochwaliłem szczerze. – Przez myśl mi nie przeszło, że ledwo po trzech miesiącach noszenia kaftana, z własnej woli zechcesz go wyprać.

- Durny Piętaszku! – wycedził – człowiek szlachetnie urodzony nie przyodziewek, lecz ciało stawia na pierwszym miejscu.

- Czyżby? – mruknąłem zgryźliwie, nadto świadom, jak bardzo u Robinsona deklaracje rozmijają się z faktami.

- Skoro Bóg stworzył nas na Swoje podobieństwo, winniśmy jak najdłużej zachować boskie kształty.

- Coś mi się widzi, że wasz anglikański Bóg jedzenia sobie nie odmawia.

- Bluźnisz! – Zamachnął się na mnie ręką, w porę jednak uskoczyłem. – Owszem, to i owo należałoby może poprawić... Otóż właśnie dążenie do doskonałości wyznacza granicę między wysublimowanym porządkiem świata Robinsona a tępotą Piętaszka.

- Ja na drodze do doskonałości nie będę ci stawał – burknąłem obruszony. Obróciłem się na pięcie, by odejść.

- Stój, Piętaszku! – przywołał mnie do siebie. – Tym, czego mam w nadmiarze, obdaruję i ciebie.

- Nie rozumiem?

- Złym byłbym panem, gdybym dbał tylko o twoją pogańską duszę, o plugawym ciele zapominając.

- Moje ciało, zaręczam, ma się niezgorzej.

- A dawnoś uprawiał ćwiczenia cielesne?

- Nie, jeśli mówisz o związku dwóch ciał, które za sprawą natury od czasu do czasu ciasno do siebie przylegają.

- Mówię o związku między członkami a umysłem, o owej błogosławionej równowadze, która piękny umysł każe łączyć z pięknym ciałem, a piękne ciało z pięknym umysłem.

- Choć umysł wysilam, sensu nie chwytam.

- Gimnastyka, durny Piętaszku! Wymachy kończyn, skłony i przysiady, z ciężarem oraz bez obciążenia.

- Coś mi się widzi, panie, że taką gimnastykę uprawiam dzień w dzień od rana do wieczora.

- Ja o sztuce, a ten o prostackich zajęciach!

- Prawdziwa sztuka to mieć czym napełnić brzuch.

- Wstyd, Piętaszku! Nawet Rzymianie i Grecy, choć przecie w sprawach wiary błądzili, kult ciała i umysłu stawiali na pierwszym miejscu.

- Chcesz powiedzieć, że orać, siać i zbierać plonów nie musieli?

- Od tego mieli niewolników!

- Pięknie – wycedziłem. – Chętnie zadbam o swą tężyznę fizycznę, jeśli ty dla odmiany choć raz w roku zaprzęgniesz się do pługa albo las wykarczujesz.


czyli o daremnym trudzie pisania wierszy w świecie zdominowanym przez ucieszne obrazki.

czyli Piętaszek poznaje owoce demokracji.

czyli o przykrej przypadłości, która wykoślawia wnętrze oraz zmienia fizys.

Piętaszek poznaje na własnej skórze, że choć wiara przenosi góry, to garnka nie napełni.

czyli o dzikich obyczajach ludożerców i pięknej tradycji ćwiartowania skazańców w elżbietańskiej Anglii.

czyli Piętaszek unaocznia Robinsonowi, że nie każdy kij ma tylko dwa końce.

czyli o zbawczej kuracji kamieniem w przypadku nieszczęśników trapionych zmorami sennymi.

czyli jak obecność rekinów przyspiesza proces religijnego dojrzewania.

czyli tchórzostwo niejedno ma imię.

Na przykładzie króla Henryka VIII Piętaszek odkrywa, że troska o los państwa nie zawsze przynosi pożądane owoce.

czyli Piętaszek nad podziw szybko pojmuje różnicę między światem zjawisk namacalnych i nienamacalnych.

czyli Robinson wyjaśnia Piętaszkowi, dlaczego natura wyposażyła człowieka w dziesięć palców.

czyli Piętaszek dowiaduje się ze zgrozą, jakie przymioty zdaniem Robinsona kobieta ceni w mężczyźnie najbardziej.

czyli o przewadze polewki z koziego mleka nad klasyczną greką.

czyli nawet kandydaci do Raju winni często korzystać z dobrodziejstwa kąpieli.

czyli do czego prowadzi miłość uwolniona od cugli rozumu.

czyli o najrzadszej bodaj z ludzkich przypadłości.

czyli o trudach życia z artystą.

czyli o wątpliwej – choć powszechnie praktykowanej – drodze ku świętości.

czyli profetyczne zapędy bohatera.

czyli każda choroba wymaga stosownego lekarstwa.

czyli zachłanność nigdy nie popłaca.

czyli łowca mamony rzadko bywa poetą.

czyli oświecony umysł w walce z zabobonami.

czyli o wątpliwej równowadze między duszą a ciałem.

czyli o pokusie spełniania życzeń.

czyli o miłosiernym obijaniu kijem.

czyli garść przydatnych każdemu przestróg.

Copyright © 2009 Elżbieta Gortat
Contents copyright © 2009 Grzegorz Gortat