Grzegorz Gortat            

Grzegorz Gortat
Robinson i złota rybka

Mój poczciwy Robinson od rana wzdychał z takim zapałem, że jasnym mi się zdało, iż albo dopadła go nostalgia za ojczystą Anglią, albo cierpi na wzdęcia po zbyt późno zjedzonej kolacji.

- Czas na śniadanie – przypomniałem łagodnie, chcąc zbadać, czy literalnie boli go żołądek, czy też metaforycznie dokucza mu serce.

Nie odpowiedział. Zwócony twarzą ku morzu, wybiegał nieruchomym wzrokiem za horyzont. Powieka mu ani drgnęła, gdym powtórzył pytanie. Kiedy trąciłem go łokciem, skoczył jak człowiek wyrwany ze snu.

- Zmęczonyś, panie? – zaryzykowałem.

- Głowa, Piętaszku! – westchnął, tą odpowiedzią zbijając mnie z tropu. – Głowę mam pełną marzeń.

Nauczony doświadczeniem, że marzyciel i wariat to dla zdrowego jednako niebezpieczna kompania, jąłem dociekać, jakim marzeniom Robinson dał się nieopatrznie porwać:

- O czym to marzysz? Są marzenia, które z pomocą oddanych przyjaciół łatwo jest ziścić.

Spojrzał na mnie z góry.

- Nie rozumiesz – mruknął. – Marzenia twojego pana mogłaby urzeczywistnić jedynie złota rybka.

Poczułem, że to mnie tym razem głowa zaczyna odmawiać posłuszeństwa.

- Wybacz, panie, ale jedną rybką, choćby i złotą, nawet porannego głodu nie zaspokoisz.

- Durny Piętaszku, nie o żołądku mówię. Złota rybka jest jak klucz do świata, w którym wszystko, o czym pomyślisz, w tejże samej chwili staje się możliwe.

W kilku zdaniach rzecz całą mi wyłuszczył, podkreślając przytomnie, że złota rybka spełnia nie więcej niż trzy życzenia, na spotkanie z nią zatem zasługuje tylko człowiek o trzeźwym umyśle, który marzycielskie zapędy potrafi okiełznać i najwłaściwsze dla siebie trzy życzenia wybierze.

Kamień spadł mi z serca. Wiedziałem, że podobny stan umysłu mija równie szybko, jak uczucie żalu po niespełnionej miłości, kiedy nową miłość los nam ześle.

- Prędzej tu natrafisz na rekina niż na złotą rybkę – podjąłem – za to tęczowego węża przy odrobinie szczęścia możesz napotkać.

- Ki diabeł? – powtórzył pozornie bez zainteresowania, ale uszu, widzę, ochoczo nadstawił.

- W Anglii wierzycie w złotą rybkę, my w tęczowego węża.

Przytoczyłem mu kilka opowieści, w tym tę najbardziej znaną, w której wioskowy głupek Samarutin za sprawą tęczowego węża zyskał żonę i pięć cielnych krów oraz pozbył się teścia, tym samym przejmując wodzowski urząd i związane z tym dobrodziejstwa.

- Chcesz powiedzieć – Robinson się rozochocił – że tęczowy wąż spełniłby moje trzy życzenia?

Pomyślałem nad odpowiedzią i odparłem:

- Tak jak złota rybka spełnia życzenia u was w Anglii.

Więcej tego dnia Robinsona nie widziałem. Zajęty pracą, nie zaprzątałam sobie tym głowy. Wszak nazajutrz w południe, wiedziony niepokojem, jąłem go wypatrywać. Znalazłem go sto kroków od chaty, w palmowym gaju na skraju parowu, na którego dnie węże zwykły urządzać sobie legowisko. Tęczowy wąż łypał na Robinsona hipnotyzująco, Robinson zaś rozłupywał mu orzech z mleczkiem kokosowym, który od wieków uchodzi za wężowy przysmak. Sterta łupin w pobliżu była widomym dowodem, że Robinson spełnił już więcej niż trzy wężowe życzenia.


czyli o daremnym trudzie pisania wierszy w świecie zdominowanym przez ucieszne obrazki.

czyli Piętaszek poznaje owoce demokracji.

czyli o przykrej przypadłości, która wykoślawia wnętrze oraz zmienia fizys.

Piętaszek poznaje na własnej skórze, że choć wiara przenosi góry, to garnka nie napełni.

czyli o dzikich obyczajach ludożerców i pięknej tradycji ćwiartowania skazańców w elżbietańskiej Anglii.

czyli Piętaszek unaocznia Robinsonowi, że nie każdy kij ma tylko dwa końce.

czyli o zbawczej kuracji kamieniem w przypadku nieszczęśników trapionych zmorami sennymi.

czyli jak obecność rekinów przyspiesza proces religijnego dojrzewania.

czyli tchórzostwo niejedno ma imię.

Na przykładzie króla Henryka VIII Piętaszek odkrywa, że troska o los państwa nie zawsze przynosi pożądane owoce.

czyli Piętaszek nad podziw szybko pojmuje różnicę między światem zjawisk namacalnych i nienamacalnych.

czyli Robinson wyjaśnia Piętaszkowi, dlaczego natura wyposażyła człowieka w dziesięć palców.

czyli Piętaszek dowiaduje się ze zgrozą, jakie przymioty zdaniem Robinsona kobieta ceni w mężczyźnie najbardziej.

czyli o przewadze polewki z koziego mleka nad klasyczną greką.

czyli nawet kandydaci do Raju winni często korzystać z dobrodziejstwa kąpieli.

czyli do czego prowadzi miłość uwolniona od cugli rozumu.

czyli o najrzadszej bodaj z ludzkich przypadłości.

czyli o trudach życia z artystą.

czyli o wątpliwej – choć powszechnie praktykowanej – drodze ku świętości.

czyli profetyczne zapędy bohatera.

czyli każda choroba wymaga stosownego lekarstwa.

czyli zachłanność nigdy nie popłaca.

czyli łowca mamony rzadko bywa poetą.

czyli oświecony umysł w walce z zabobonami.

czyli o wątpliwej równowadze między duszą a ciałem.

czyli o pokusie spełniania życzeń.

czyli o miłosiernym obijaniu kijem.

czyli garść przydatnych każdemu przestróg.

Copyright © 2009 Elżbieta Gortat
Contents copyright © 2009 Grzegorz Gortat