Grzegorz Gortat            

Grzegorz Gortat
Mercedes i blondynka

Uśpiony wrześniowym słońcem przechodziłem po pasach kierując się do przysejmowej księgarni, kiedy ryk silnika kazał mi szybko spojrzeć przez lewe ramię. Prosto na mnie z mocą 500 koni mechanicznych gnał mercedes CLS63 AMG. Zapominając o honorze, salwowałem się ucieczką. Przed oczami przemknęło mi całe dotychczasowe życie, a za moimi plecami przetoczyły się dwie tony rozpędzonego żelastwa.

Doszedł mnie piekielny zgrzyt hamulców i smród palonej gumy. Samochodem aż obróciło: zatrzymał się trzydzieści metrów za zebrami, kierowca wysiadł i z kurtuazją pruszkowskiego dżentelmena zaprosił czekającą na chodniku blondynkę do przejścia na drugą stronę ulicy. Miała długie nogi, krótką spódniczkę i bluzkę, odsłaniającą piersi na silikonowym dopingu. Popłynęła ponad jezdnią sąsiadującą z parlamentem, niedostępna niczym demokracja przed 1989 rokiem, wstrzymując ruch pojazdów mechanicznych i pochód posłów zdążających po sejmowe diety.

Wciąż żyłem, lecz na realności fizycznego bytu kładła się cieniem świadomość przemijalności życia. Zrozumiałem, że walka toczy się o dużo wyższą stawkę niż moja indywidualna egzystencja. Świat zmierza ku zagładzie, skoro dla geometrii kobiecych kształtów jeden samiec gotów jest zabić drugiego.

Zagrożony jestem nie tylko ja, pojąłem, zagrożony jest byt całego męskiego podgatunku.

Jak grom spadło na mnie objawienie: świat, w którym faceci golą łydki, a kobiety walczą na ringu bokserskim, może zostać zbawiony tylko przez śmiały maskulinistyczny bunt.

Z myślą o tym podjąłem się sporządzania tych zapisków. Niech staną się dokumentacją krzywd i niegodziwości wyrządzanych mężczyznom. Jeśli zaś przyjdzie najgorsze i ostatni mężczyzna zniknie z powierzchni Ziemi, zapiski te będą świadectwem, że na oceanie feministycznej poprawności długo stawiała opór samotna wysepka męskiego sprzeciwu.

Copyright © 2009 Elżbieta Gortat
Contents copyright © 2009 Grzegorz Gortat