Grzegorz Gortat            

Grzegorz Gortat
Puder przyczyną upadku Albionu

Gazety na całym świecie dzień w dzień donosiły o pazerności brytyjskich posłów. Piętnując moralny upadek parlamentarzystów z Albionu, dziennikarze wieścili bliski już upadek niegdysiejszego imperium. Czytałem – i śmiech we mnie wzbierał. Bo o cóż tak naprawdę poszło?

Brytyjscy posłowie domagają się refundacji części wydatków ponoszonych z racji zasiadania w parlamencie. A nie należy im się? Czy pełniąc przez okrągłą dobę służebną rolę wobec narodu, rzeczywiście powinni zajmować się drobiazgami? Media tymczasem nie ustawały w podjudzaniu wyborców, co rusz podsuwając maluczkim rzekomo żenujące przykłady poselskiej zachłanności. Za publiczne pieniądze, czytałem, członkowie Izby Gmin remontowali domy i korty tenisowe, wymieniali żarówki, kupowali żyrandole, meble, zestawy do grilla oraz karmę dla psów. Urządzali sobie kuchnie i łazienki, wynajmowali fachowców do kładzenia parkietu, speców od wycierania kurzu tudzież prasowania spodni. Czarę goryczy, lamentowały gazety, przelał przypadek pani minister, która przedłożyła do rozliczenia rachunki za ściągane przez męża filmy pornograficzne. Tego już za wiele, czytałem. Tym razem nic nie uratuje brytyjskiej demokracji parlamentarnej. Kraj Szekspira i Beckhama rozpadnie się jak domek z kart.

A ja wiedziałem swoje. Naród, który opanował do perfekcji grę w każdy rodzaj piłki, nie ginie z byle powodu. Nie po to Brytania utarła nosa Rzymianom i Hitlerowi, by upaść na kolana przez kilka nierozważnie wydanych funtów!

Tak myślałem, aż natknąłem się na krótką depeszę agencyjną. Dla niewtajemniczonych zapewne trywialna, głosiła oto katastroficznie: „Zaginęła instrukcja pudrowania Davida Camerona”. Skóra mi ścierpła. Świadom, że mam przed oczami zapowiedź nieuchronnego kataklizmu, czytałem, iż pośród tajnych dokumentów, które roztargniony współpracownik premiera Camerona zostawił w taksówce, znajdowała się instrukcja nakładania pudru. W pięciu punktach brytyjski premier miał wyłożone czarno na białym, jak przygotowywać męską facjatę do publicznej prezentacji, począwszy od nałożenia pianki dla połysku, a na zaaplikowaniu warstwy sztucznej opalenizny skończywszy.

Tak, pomyślałem sięgając po puszkę „żubra”, czas najwyższy, by świat zaczął spisywać testament. Jeśli premier imperium, które jeszcze niedawno rządziło połową świata, pudruje sobie nos, Ziemi nic już nie może uratować.


P.S. W imieniu profesora Jana Wolnego-Rozlazłego składam niniejszym stanowcze dementi Męskiej Partii Odrodzenia: Nieprawdą jest, że MPO dyskryminuje mężczyzn obdarzonych łysiną. Nasze stanowcze „nie” mówimy tylko panom czytającym „Wysokie Obcasy” i używającym depilatorów.

Copyright © 2009 Elżbieta Gortat
Contents copyright © 2009 Grzegorz Gortat