Grzegorz Gortat            

Grzegorz Gortat
Kobieta przyczyną globalnego ocieplenia

Ze względów bezpieczeństwa w drodze na sympozjum profesora dwukrotnie zmieniałem taksówkę tudzież garnitur i kolor peruki, w podziemiach domu towarowego – którego nazwy, rzecz jasna, nie zdradzę – przeszedłem przez wykrywacz szminki, nylonowych pończoch i silikonu, by wreszcie, odziany w same bokserki, wślizgnąć się na wypełnioną po brzegi salę.

Punktualnie o 19:28 profesor Jan Wolny-Rozlazły wychynął znad mównicy i, próbując utrzymać w pionie swą wiotką sylwetkę ascetycznego estety, tak zagaił:

- Koledzy! Przyjaciele! Mężczyźni! Że jako podgatunek skazani jesteśmy na wymarcie, to rzecz pewna. Miast jednak wylewać łzy nad dekadencją męskiej egzystencji, spróbujmy choć ocalić honor. Przyszłe pokolenia niech same ocenią, jak szlachetnego chowu materiał świat spisał na straty.

Profesor otworzył puszkę „żubra”, zwilżył gardło i kontynuował:

- Topnieją lodowce. Płoną lasy. Olejki do opalania osiągają niebotyczne ceny. Powód? Globalne ocieplenie. A skąd, pytam z tego miejsca, bierze się ciepło? Nauka dawno temu odpowiedziała na to pytanie. Praca to energia, energia równa się ruch, praca plus energia plus ruch równa się ciepło. Z tej neutralnie naukowej perspektywy zbadajmy, kto – mężczyzna czy kobieta – w większym stopniu przyczynia się do globalnego ocieplenia.

Jako że wymogi bezpieczeństwa zabraniają nam sporządzania notatek, każdy notował słowa profesora w pamięci, gdy ten explicite wyjaśniał:

- Ileż to produkującej ciepło energii potrzeba na zwykłą poranną damską toaletę! A konkretnie: układanie włosów, manicure, szminka, kremowe podkłady, pomady, kremy, tusze, retusze, bielizna, taniec w szpilkach przed lustrem! Gdy tymczasem mężczyźnie, by mógł się poczuć pełnowartościową jednostką, wystarczy fotel, gazeta i piwo. Zważmy z kolei – odchrząknął – zabójczą dla Ziemi częstotliwość kąpieli w wannie i zbyt częste zmiany bielizny, w czym kobiety właśnie...

Profesor Jan Wolny-Rozlazły długo perorował jeszcze, snując wizję bliskiego już dnia wolności; my tymczasem, nerwowo zerkając na zegarki, jęliśmy wymykać się jeden po drugim, by zdążyć wywiązać się na czas z wieczornej porcji domowych obowiązków: szykowanie kolacji, wynoszenie śmieci, pranie, prasowanie, zmywanie naczyń i kąpiel dzieci przed snem.

Copyright © 2009 Elżbieta Gortat
Contents copyright © 2009 Grzegorz Gortat