Grzegorz Gortat            

Grzegorz Gortat
W duchu Lipcowego Święta, czyli ludowy papier toaletowy

Według opublikowanego niedawno sondażu więcej niż połowa pytanych wyraziła zadowolenie z realiów życia w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Jako że sam należę do pokolenia dożywotnio naznaczonego chronicznie występującym w PRL brakiem papieru toaletowego, zimnego piwa i wszelakich wolności, niniejszym zgłaszam votum separatum w kwestii gloryfikowania PRL-owskiej przeszłości. Nieprzekonanym dedykuję przemówienie I sekretarza Władysława Gomułki z okazji Święta 22 Lipca. Cóż z tego, że akurat tego przemówienia I sekretarz PZPR nie wygłosił? Starsi wiekiem obywatele, wolni od dialektycznej sklerozy, mogą potwierdzić, że twórczość towarzysza Wiesława była groźną konkurencją dla ówczesnych autorów tekstów kabaretowych.

„Oskarża się nas, towarzysze, o zaniedbania na rynku krajowym w temacie papieru toaletowego. Jak zawsze prym wiodą wiadome ośrodki na Zachodzie, którym nie w smak sukcesy naszej młodej socjalistycznej ojczyzny. Im się marzy rewizja prastarych piastowskich granic! Chcieliby rzucić tysiącletnią Polskę na żer amerykańskiego imperializmu! Nie będę z tego miejsca wzorem rewizjonistów z Republiki Federalnej Niemiec ciskał kalumniami we wroga. Na karczemne zaczepki kapitalistów nie zamierzam odpowiadać w stylu amerykańskiej skarlałej demokracji, która strzela zza węgła do swoich prezydentów, zatruwa świat hollywoodzką pornografią i coca colą. Nie, towarzysze, nasza świadomość jest głębsza, nasze morale, poddane latom próby, błyszczy jak stal bagnetów. W odpowiedzi na wrogą propagandę sianą przez ideologicznego wroga pójdźmy, towarzysze, po linii naukowo-partyjnej, czyli wciśnijmy logikę w imadło marksizmu-leninizmu, którego naukowym miernikiem są sprawdzone relacje między bazą a nadbudową. Skoro papier toaletowy to nadbudowa, dla której oficjalnie działające toalety stanowią bazę, to czyż regulowana podaż papieru nie jest wyrazem gospodarskiej troski o drzewa, nasze wspólne socjalistyczne dobro, zważywszy, że baza w stolicy Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej składa się z zaledwie tuzina publicznych WC? Po co wypuszczać bez nijakiej kontroli wciąż nowe rolki papieru, jeśli świadomy swej historycznej roli obywatel, współgospodarz socjalistycznej Polski, ma do zagospodarowania tony gazet i książek dzień w dzień wypuszczanych na rynek? Z tego miejsca nie pytam o oczywiste dla wszystkich intencje, jakie przyświecają zachodnim wichrzycielom i rewanżystom. Ale ich bezpardonowy atak nie pozostanie bez odpowiedzi! Lud pracujący miast i wsi, inteligencja pracująca, nasza ucząca się młodzież odpowiada wrogom ojczyzny jednym głosem: „Od ludowego papieru toaletowego wara!”

Towarzysze i obywatele! W dniu Lipcowego Święta możemy słusznie pogratulować sobie sukcesów. Dumą napawa nas gospodarka, która w 1961 roku wyeksportowała półtora miliarda jaj. Corocznie sprzedajemy za granicę 100 ton suszonej pokrzywy. Rok w rok notujemy wzrost konsumpcji wódek gatunkowych, win i miodów. Kolorowe świeczki ze Szprotawskich Zakładów Przemysłu Terenowego palą się w wielu krajach świata, a lizaki z Mińska Mazowieckiego trafiają do wybijających się na niepodległość krajów Afryki.

Czy mamy milczeć, kiedy za fasadą papieru toaletowego piewcy nowej wojny próbują nam narzucić swój porządek w rzekomej trosce o człowieka? A jakaż to troska, towarzysze? Oddajmy głos faktom. Cytuję za „Trybuną Robotniczą”: «Podczas gdy w walczącym o wolność Wietnamie, tak ciężko doświadczanym przez amerykańskie bombowce, wartość małżonka w krótkim czasie osiągnęła cenę jednego bawołu, w samolubnej Ameryce rok w rok przybywa pięćset tysięcy nowych wdów, co na dzień dzisiejszy zamyka się astronomiczną sumą ośmiu milionów dwustu pięćdziesięciu tysięcy». Towarzysze, z podniesioną głową możemy powiedzieć: Na taką wizję «sprawiedliwości społecznej», na taką, pożal się Boże, demokrację, na taką Amerykę naszej zgody nigdy być nie może”.


P.S. W duchu Lipcowego Święta przypomnijmy, co pisał miesięcznik „Sport dla wszystkich” w 93. rocznicę urodzin Wodza Światowej Rewolucji: „Wy kisicie się cały dzień w mieszkaniu – powiedział kiedyś Lenin do wytrawnego działacza SDKPiL, Haneckiego – a ja w niedzielne dni jeżdżę na rowerze po okolicach Krakowa i zapoznaję się z chłopami”.

Copyright © 2009 Elżbieta Gortat
Contents copyright © 2009 Grzegorz Gortat