Grzegorz Gortat            

Grzegorz Gortat
Salon pustych haków

W czasach gospodarki rynkowej, której hasłem naczelnym jest konkurencyjność – nie zawsze, niestety, tożsama z jakością – wytworzyła się szczególna symbioza między biznesem a językiem. W miejsce niegdysiejszych piekarni, siłowni, zakładów fryzjerskich czy cukierni jak grzyby po deszczu powstają „pracownie wypieków”, „akademie ruchu”, „salony paznokci”, „pracownie dobrego zdrowia” czy „akademie pączków”. Być może zdaniem biznesowo-językowych ekwilibrystów „odwiedzę salon fryzur” brzmi bardziej światowo niż „pójdę do fryzjera”. Z tego zapewne powodu zakład fotograficzny przechrzczono na „pracownię wspomnień”, a sklep z zegarami, zegarkami i wszelakimi odmierzaczami sekund nazwano „pracownią czasu”. Tylko patrzeć, jak zakłady energetyczne zostaną przemianowane na „fabryki dobrej mocy”, a Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania nazwie się „Akademią Czystości”. Wstrzemięźliwość i ostrożność w uprawianiu tego lingwistycznego poletka są jednak jak najbardziej pożądane. Choćby taki „salon pierników” niekoniecznie przecież musi się kojarzyć z miejscem wypieku popularnych słodkich miodowych smakołyków...

Oddzielony od siermiężnej komuny bezpieczną cezurą dwudziestu kilku lat, w powyższym duchu pozwolę sobie na garść osobistych sklepowo-lingwistycznych refleksji. Otóż bez wielkiego ryzyka błędu zaryzykuję twierdzenie, że gdyby Komitet Centralny PZPR wykazywał się większą językową odpowiedzialnością, upadek komunizmu w kraju nad Wisłą zostałby odwleczony o kilka lat. Jak zły sen pamiętam sklepowe wnętrza nieskażone obecnością mięsa, kiełbasy, jaj czy cytrusów. Wiem, poetyka słów schabowego nie zastąpi! Ale czyż narodowi nie żyłoby się lepiej, a Jedynej Słusznej Partii dostatniej, gdyby ordynarny „mięsny” zastąpić „salonem pustych haków”, a pozbawiony wiktuałów sklep spożywczy nazywać „akademią octu”?


P.S. Pan Mareczek, który empirycznie poznał smak wszystkich PRL-owskich alkoholi tudzież ciężar milicyjnych pałek, ówczesną Komendę Główną Milicji Obywatelskiej proponuje nazywać „Pracownią Łamania Kości”.

Copyright © 2009 Elżbieta Gortat
Contents copyright © 2009 Grzegorz Gortat