Grzegorz Gortat            

Grzegorz Gortat
Wykład profesora Orang Utana na temat homo sapiens

Patrzyliśmy, jak wskaźnik profesora wędruje po ekranie, pokazując ilustrujące narrację obrazki. Jak przystało na światowej sławy akademika bez zapędów do oratorstwa, profesor Orang Utan mówił tonem pozbawionym egzaltacji, sprowadzając relację do suchych faktów:

- Samiec homo sapiens miał już dobrze po siedemdziesiątce, był mocno posiwiały i przygarbiony. Wsiadł do autobusu, wyszukał ostatnie wolne miejsce i opadł na siedzenie. Pojazdem tak mocno telepało, że usadowieni homo sapiens zapierali się nogami, by nie spaść, ci stojący trzymali się oburącz uchwytów. Na najbliższym przystanku dołączyła ciężarna samica. Ucapiła się poręczy, w drugiej ręce dźwigała torbę z zakupami.

Siwy samiec dostrzegł ciężarną homo sapiens. Bacznie zlustrował wzrokiem otoczenie. Dostrzegł siedzących po drugiej stronie dwóch młodych samców: ich uzębienie, strój i słuchawki na uszach wskazywały, że mają nie więcej jak szesnaście lat. Samiec, potrząsając resztkami siwej grzywy, przemówił: „Może któryś z panów ustąpiłby pani miejsca?” Młode samce zdjęły słuchawki i odburknęły: „A bo co?” Stary dźwignął się, sam ustępując siedzenie samicy. „Ładnie was wychowali” – sarknął. Młodziki poderwały się i przyparły starego do drzwi. „Jak ci się nie podoba, to wyp...”

W skupieniu chłonęliśmy egzotyczną opowieść. Wskaźnik profesora Orang Utana zatrzymał się na ostatnim obrazku.

- Na najbliższym przystanku stary samiec wylądował na chodniku. Zważywszy na relacje w obrębie omawianego przez nas gatunku, możemy przypuszczać, że nie powrócił już do stada. I rzecz, zwracam państwu uwagę, nie miała prawa inaczej się skończyć. Albowiem stary samiec popełnił chyba wszystkie możliwe błędy, jakie wymieniają badacze fauny pierwotnej specjalizujący się w homo sapiens. Po pierwsze, próbował wymusić na młodych samcach uprzejmość wobec samicy. Po drugie, nie wziął pod uwagę oczywistej kulturowo-socjologicznej zależności, w myśl której młody samiec nie może w obecności grupy rówieśniczej okazać uległości. Po trzecie wreszcie, nie dysponując stosowną siłą fizyczną, świadom reguł walki o prymat w stadzie, nie powinien był rzucać wyzwania młodszym, silniejszym samcom. Reasumując, niefrasobliwość przypłacił życiem.

Po wykładzie wróciłem do domu, jak zwykłe obierając drogę przez plac Bohaterów, w którego centralnym miejscu, obok pomnika generała Szym Pan Zee, ustawiono klatkę z czterema homo sapiens. Tym razem jednak nie mogłem się przemóc i zamiast do klatki, przyniesione im banany cisnąłem do śmietnika. W taki dzień jak dzisiaj, pomyślałem, naprawdę trudno uwierzyć, że my, małpy, pochodzimy od człowieka.


P.S. Naukowcy ostrzegają, że w XXI wieku w zastraszającym tempie rośnie liczba osób, którym do komunikacji z innymi osobnikami wystarcza zasób dwustu słów. Na podstawie własnych obserwacji mogę zaświadczyć, że ocena ta została mocno zawyżona.

Copyright © 2009 Elżbieta Gortat
Contents copyright © 2009 Grzegorz Gortat