Grzegorz Gortat            

Grzegorz Gortat
Emeryci do Zatoki Bengalskiej!

Malkontentom narzekającym na zanikanie wszelkich więzi międzypokoleniowych warto unaocznić, że nie do końca mają rację. Jest bowiem spoiwo, które nierozerwalnie łączy pokolenia staruszków z młodzieżową awangardą. Mam na myśli, każdy ekonomista w mig odgadnie, emerytury.

Eksperci wskazujący, że i w tej dziedzinie obowiązuje znana teoria naczyń połączonych, słusznie dowodzą, że na świadczenia przyszłych emerytów muszą zarobić obywatele dziś jeszcze siusiający w pieluchy. Problem w tym, że po stronie seniorów występuje znaczna superata, po stronie osesków zaś notujemy niepokojąco wysoki deficyt. Innymi słowy, nie będzie komu zarobić na utrzymanie przyszłych emerytów. Co zrobić, by ten ujemny bilans międzypokoleniowy choć trochę zniwelować? Należy znacząco zwiększyć – że posłużę się żargonem handlowym – podaż dzieci. Szkopuł w tym, że mimo bajońskich ofert, jakimi potencjalnych rodziców kusi Najjaśniejsza Rzeczpospolita, wciąż tkwimy w dołku demograficznym – i nic nie zapowiada, że prędko się z niego wygrzebiemy. Czy nie ma zatem sposobu, by tę emerytalną kwadraturę koła rozwiązać?

W tym miejscu odnotujmy, że są narody, które nie czekają z założonymi rękami na rozwój sytuacji. Ciekawym sposobem na przecięcie emerytalnego węzła jest choćby inicjatywa holenderska. Bracia Holendrzy proponują, by obywatel, który ukończył siedemdziesiąt lat, mógł w sposób łatwy, szybki i przyjemny przenieść się na tamten świat. W końcu emeryt jako element nieproduktywny winien sam sobie uzmysłowić, że dla dobra ogółu musi jak najszybciej poddać się recyklingowi, na który przecież tak czy owak skazuje każdego z nas Matka Natura. Im prędzej senior dojrzeje do słusznej decyzji, z tym większym wigorem nowe pokolenia będą wkraczać w dorosłe życie. Problem dziury emerytalnej, chciałoby się rzec, w sposób niejako naturalny zniknie.

Podobną receptę Matka Natura zastosowała w przypadku innego dylematu. Otóż Indie i Bangladesz od ponad trzydziestu lat wiodły spór o prawo do maleńkiej skalistej wysepki w Zatoce Bengalskiej. Pewnego dnia problem zniknął sam, bo na skutek rosnącego poziomu wód w zatoce sporny skrawek lądu przykryły fale.

Przyczyną, dowodzą naukowcy, było globalne ocieplenie. Co do pomysłodawców holenderskiego rozwiązania, należałoby raczej użyć terminu „ochłodzenie”.


P.S. Pani M. z Płocka pyta, czy jej dwunastoletni dzisiaj syn „powinien się kształcić na boksera, czy na pisarza”. Odradzam i jedno, i drugie. Oba sporty jako dyscypliny kontaktowe narażają zawodnika na bolesne kontuzje.

Copyright © 2009 Elżbieta Gortat
Contents copyright © 2009 Grzegorz Gortat