Grzegorz Gortat            

Grzegorz Gortat
Motywacja do długowieczności

Złe wieści nadchodzą z Ameryki. Prasa od Nowego Jorku po San Francisco bije na alarm, donosząc o rosnącej z tygodnia na tydzień pladze napadów na banki, których sprawcami są emeryci. Miast korzystać z uroków sędziwego wieku, seniorzy zmuszeni są łatać coraz skromniejszy domowy budżet podejmując się bądź co bądź dość ryzykownego procederu. W San Diego i okolicach prym wiedzie pewien leciwy obywatel, który zgodnie z amerykańską dewizą „bierze sprawy w swoje ręce” – co kilka dni wyrusza „do pracy” wyposażony w baseballową czapkę, ciemne okulary i rewolwer. „Czasy są trudne. Ludzie są coraz bardziej zdesperowani i ledwo wiążą koniec z końcem” – komentują sprawę klienci obrabowanych banków, wyrażając zrozumienie dla tego rodzaju postaw.

Nietrudno sobie jednak wyobrazić, jakim stresem były księgowy, emerytowany kierowca ciężarówki czy nauczyciel okupuje to wymuszone przez życie nowe zajęcie. Można się spodziewać, że wśród tej kategorii „dorabiających sobie emerytów” średnia długość życia będzie dramatycznie malała.

Optymizmem z kolei napawają informacje docierające z Kuby. Jak zwykle wiarygodny komunistyczny organ prasowy „Granma” donosi, że w ciągu zaledwie dwóch lat liczba stulatków na Kubie wzrosła o 53 osoby i wynosi już grubo ponad półtora tysiąca. Jeden z delikwentów, który dożył 120 lat i nadal nie zamierza zrezygnować z udziału w tych zawodach, w napisanej przez siebie książce dowodzi, że receptą na długowieczność jest motywacja, niestosowanie ekstremalnych diet i aktywność fizyczna.

Po namyśle wypada przyznać mu rację. Polacy pamiętający lata Polski Ludowej wiedzą, że aktywność fizyczna była niezbędnym warunkiem przetrwania w państwie sklepowych kolejek i polowań na wszelakie „okazje” – od papieru toaletowego począwszy, a na małym fiacie skończywszy. Co do diety, to mieszkańcy krajów Układu Warszawskiego z całą pewnością unikali ekstremum, zaledwie dwa razy do roku wystawiając nieprzywykły organizm na ryzyko kontaktu z szynką i owocami cytrusowymi.

A motywacja, o której wspomina leciwy Kubańczyk? Któż jak nie my, dzieci PRL-u, powinien umieć odczytać zawarty między wierszami przekaz. Wszak hasło „przeżyć komunizm” niejednego z nas utrzymywało przy życiu. Gratulując towarzyszom z Kuby długowieczności, wypada im również życzyć, by już niedługo mogli sami wybierać sobie dietę – i motywację.


P.S. Skoro mowa o zaletach wieku dojrzałego, odnotujmy z satysfakcją, że pewna mieszkanka Oakland w stanie Kalifornia została w wieku 94 lat absolwentką tamtejszego college’u. Boję się tylko, czy stosowne władze w Polsce nie wykorzystają tej informacji w charakterze argumentu za dalszym przesunięciem wieku emerytalnego.

Copyright © 2009 Elżbieta Gortat
Contents copyright © 2009 Grzegorz Gortat