Grzegorz Gortat            

Grzegorz Gortat
Dziewczynka z zapalnikami

Mieszkający ze mną po sąsiedzku profesor X., człowiek wielkiego serca lecz, niestety, dysponujący bardziej niż mizerną emeryturą, dorabia sobie jako parkingowy na miejscowym osiedlu. Choć nieskory do zwierzeń, przydybał mnie w pewien sobotni poranek i opowiedział mrożącą krew w żyłach historię. Podaję ją słowo w słowo, nieco tylko skracając, by jak najszybciej dojść do niosącej przestrogę puenty:

- Równo tydzień temu wybrałem się na spacer do centrum. Mróz był jak dzisiaj. Nogi same poniosły mnie na plac Defilad. Patrzę, a w samym środku postalinowskiej kamiennej pustyni stoi dziewczynka z zapałkami. Sypie śnieg, mała kuli się w przymałym paletku, przechodnie tymczasem na jej widok jeszcze przyspieszają kroku. Złość mnie wzięła na niesprawiedliwy los, który jednym pozwala raczyć się grzanym piwem, a innych wysyła z zapałkami na ulicę. Podszedłem i z troską w głosie pytam:

- W domu aż taka bieda?

Niewinne fiołkowe oczy zmierzyły mnie taksująco i raptem słyszę:

- Na studia zbieram.

- Dziecko drogie! A ile ty masz lat?

- Dwanaście.

- Nie za wcześnie myśleć o czesnym?

- To pan nie wie, ile dziś kosztuje nauka. Odpowiednie środki zdołam zgromadzić nie wcześniej niż do czasu osiągnięcia pełnoletniości.

Zdziwił mnie tak dojrzały sposób formułowania myśli u małego dziecka. Mówię z troską:

- Ale na sprzedaży zapałek zarobisz grosze! Skórka nie warta wyprawki!

Nagle słyszę nad uchem ochrypły bas:

- Kup pan od małej zapalnik. – Dryblas miał pooraną bliznami twarz i posturę atlety. Chciałem się cofnąć, ale złapał mnie za kołnierz i zmusił do obejrzenia zawartości koszyczka.

- Na co mi zapalnik? – wydusiłem.

- Pańska inwestycja we własne bezpieczeństwo. – Wolną ręką obmacał mi kieszenie spodni, znalazł mój dowód i spisał z niego adres. – Szanowny pan nie kupi zapalnika, to przyjdę z uzbrojonym granatem.

- To bandytyzm! – zapiałem. – Idę na policję!

- A ładnie to tak – krzyknęła dziewczynka z zapalnikami – żeby stary chłop zaczepiał na ulicy małą dziewczynkę?

W ramach zawartego tego dnia kontraktu profesor X. będzie wpłacał comiesięcznie sto złotych na konto małej. W geście dobrej woli dryblas zgodził się rozbić tę sumę na cztery tygodniowe raty.

- Z emerytury nie wydolę – profesor z jękiem zakończył opowieść. – Nie słyszał pan o jakimś dozorcostwie? Co drugą noc mam wolną.


P.S. Słówko o wyborach, tyle że w Islandii. Tamtejsza „Najlepsza Partia”, ugrupowanie założone dla żartu przez telewizyjnego komika Jona Gnarra, wygrała wybory komunalne w Reykjaviku. Gnarr prowadził kampanię pod hasłem, że jego partia może obiecywać więcej niż inni, ponieważ nie zamierza dotrzymywać obietnic. Najwyraźniej wyborcy w Islandii uznali, że prawdomówny polityk jest sam w sobie nieocenionym skarbem.

Copyright © 2009 Elżbieta Gortat
Contents copyright © 2009 Grzegorz Gortat