Grzegorz Gortat            

Grzegorz Gortat
O przewadze Pilcha Jerzego nad Pittem Bradem

W zalewie złych informacji, które w kasandrycznym tonie wieszczą bliski już upadek kultury, warto zwrócić uwagę na sondaż amerykańskiego magazynu „iVillage”. Siedemdziesiąt siedem procent z dwóch tysięcy ankietowanych kobiet określiło swe pożycie płciowe jako „bardzo lub względnie zadowalające”, jednak w tym gronie aż sześćdziesiąt trzy procent Amerykanek wyznało, że zamiast seksu wolałyby... poczytać przed snem książkę.

Serce zabiło mi mocniej, bo jako pisarz jestem żywo zainteresowany popularyzacją czytelnictwa, a trudno o czytelnika bardziej wyrafinowanego niż kobieta – a zarazem równie wiernego. Oczami wyobraźni już widziałem, jak Angelina Jolie skazuje Brada Pitta na łóżkową banicję, by z wypiekami na twarzy sięgnąć po świeżutko zangielszczony najnowszy tom prozy Pilcha. Wydało mi się oczywiste, że zainteresowanie książką ma szansę osiągnąć wymiar globalny: skoro kobieta, rozumowałem, zawędrowała na dużo wyższą gałąź drzewa ewolucji, z tym większą łatwością zdoła swym przykładem przekonać do słowa drukowanego przedstawicieli rodzaju męskiego.

Traf chciał, że tegoż dnia wpadła mi w ręce gazeta informująca alarmistycznie już na pierwszej stronie o grożącym Polsce wyludnieniu. Jeżeli przyrost naturalny będzie nadal tak niepokojąco niski, przeczytałem, za czterdzieści lat kraj nad Wisłą będzie uboższy o sześć milionów obywateli. „Wyginiemy jak dinozaury” – ostrzegła pani profesor z ważnego instytutu. Spłoniłem się ze wstydu pod maską twardziela, gdyż nagle pojąłem, że i ja przykładam rękę do nadciągającego upadku ojczyzny. Bo jakże nie wiązać malejącej liczby narodzin z podstępnie promowanym czytelnictwem, w czym od lat miałem swój udział?

Skoro łuski spadły mi z oczu, zacząłem rozmyślać nad takim sposobem zerwania z niecnym procederem, by zasłużywszy na miano patrioty mieć jednak z czego żyć. Rozwiązanie przyszło z najmniej spodziewanej strony, bo podpowiedziała je... literatura. Ożyły mi w głowie rady Owidiusza i zrozumiałem, że właśnie książka może się stać sprzymierzeńcem w walce o większy przyrost naturalny. Jak w przypadku leczenia innych przypadłości, skuteczność zależy tylko od doboru medykamentu. Spektrum jest ogromne, od Nad Niemnem po Wojnę polską-ruską. Można śmiało prognozować, że wkrótce na rynku pracy pojawi się nowy popłatny zawód – literaturopeuta.


P.S. Z niepokojem odnotowuję, że w pisarskiej branży pojawił się nowy groźny konkurent w osobie Fidela Castro. Il Comandante właśnie ogłosił pierwszy tom wspomnień i zapowiedział, że gotowy jest już następny. Za sprawą przywódcy rewolucji kubańskiej szykuje się przewrót w historii literatury.

Copyright © 2009 Elżbieta Gortat
Contents copyright © 2009 Grzegorz Gortat