Grzegorz Gortat            

Grzegorz Gortat
Między ostrygą a słoniem, czyli przypadek Heńka

Przy porannej kawie przeczytałem w gazecie, że ludzkość „wymusza przyspieszoną ewolucję u nadmiernie odławianych zwierząt”. Zdaniem naukowców z University of California zjawisko to owocuje drastycznymi przemianami genetycznymi w obrębie najbardziej eksploatowanych gatunków. W wymiarze praktycznym dzisiejsi przedstawiciele świata fauny i flory są średnio o dwadzieścia procent mniejsi niż ich przodkowie sprzed zaledwie kilku dziesięcioleci. Karleją dorsze, łososie, renifery i ślimaki. Pewnie niedługo ten sam los spotka ostrygi i słonie.

O Heńku, oczywiście, mądrale z Kalifornii słowem nie wspomnieli.

Spotykam go czasem na rogu Kruczej i Alei Jerozolimskich, gdzie w lepszych dla siebie czasach handlował złotem i dewizami. Był przystojny, bogaty i zasobny w argumenty: metr dziewięćdziesiąt wzrostu, sto trzydzieści centymetrów w klatce piersiowej na wydechu, biceps pięćdziesiąt. Ostatnie dwie dekady zredukowały Heńka tu i ówdzie średnio o dwadzieścia procent. Według standardów uczonych amerykańskich narzucona Heńkowi ewolucja daje mu nieźle po krzyżu. No, ale w końcu Heniek sam dał się złowić aż pięciokrotnie.

- Jak życie? – zagaiłem go przy najbliższym spotkaniu. Nie ukrywam, kierowała mną ciekawość naukowca.

- Chrzań się – odparł filozoficznie.

- Ciężko? – podchwyciłem.

- A jak myślisz? Pięć żon i trzynaścioro dzieci na utrzymaniu. Czternaste w drodze.

- Czternaste?

Łypnął na mnie ponuro.

- Jestem przesądny. Nie lubię trzynastki.

Doszedłem do punktu, w którym uczciwość badacza nakazywała mi pójść o krok dalej. Spytałem nie bez wyrzutu:

- Po cholerę żeniłeś się aż pięć razy?

- Serce – wydusił bliski płaczu. - Zawsze byłem człowiekiem wielkiego serca.

Patrzyłem za nim z szacunkiem, kiedy oddalał się powłócząc nogami. Chociaż tyle mogłem dla niego zrobić. Bądź co bądź należał do prekursorów męskiego podgatunku, zapędzonych przez feministyczną ewolucję w ślepą uliczkę. Tak, westchnąłem, Heńkowi los najwyraźniej nie sprzyja. Przy odrobinie szczęścia mógł był się urodzić ostrygą albo ślimakiem.

Copyright © 2009 Elżbieta Gortat
Contents copyright © 2009 Grzegorz Gortat