Grzegorz Gortat            

Piątki
z Piętaszkiem

Grzegorz Gortat
Robinson i pamięć o przeszłości

Mój poczciwy Robinson równo ze świtaniem przystąpił do robienia porządków. Zdziwiony tak niezwykłym u Robinsona stanem, jąłem go bacznie obserwować. Mrucząc coś pod nosem, wynosił z szopy narzędzia. Ledwo się z nimi uporał, nie odpocząwszy nawet, przystąpił do zabierania garnków z kuchni. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i miłość bliźniego

Mój poczciwy Robinson Robinson tuż po wschodzie słońca przywołał mnie do siebie. Pamiętając jeszcze, jak wieczorną porą dla kaprysu grzbiet obił mi kijem, szedłem z ociąganiem. Znałem Robinsona równie dobrze jak każdy sęk na jego kosturze, spodziewać się mogłem zatem, że i dzisiaj z właściwym mu oddaniem wtłaczać mi będzie do głowy pańskie nauki. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i złota rybka

Mój poczciwy Robinson od rana wzdychał z takim zapałem, że jasnym mi się zdało, iż albo dopadła go nostalgia za ojczystą Anglią, albo cierpi na wzdęcia po zbyt późno zjedzonej kolacji. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i prężne ciało

Mój poczciwy Robinson powitał wschód słońca okryty jeno przepaską na biodra, pokazując nieprzygotowanemu światu owłosiony tors, koślawe nogi tudzież resztę anatomicznych przyległości, które zwykle litościwie skrywa pod spodniami i kaftanem z koziej skóry. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i pochwała czujności

Mój poczciwy Robinson poczęstował mnie tęgim kopniakiem, kiedym wrócił z koziej zagrody z udojonym mlekiem. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i sztuka kupiecka

Mój poczciwy Robinson uznał, że znalazłszy w mej osobie pilnego i zdolnego ucznia, może w nudne wieczory na wyspie kształcić mnie w dwóch dziedzinach, które sam stawia najwyżej. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i siła pieniądza

Mój poczciwy Robinson rozbudził mnie w środku nocy. Śniłem akurat detalicznie o wypukłościach i miłych dla oka wklęsłościach młodego ciała Minooto, więc kiedym nagle ujrzał gębę Robinsona, strach mnie wziął, że we śnie zapuściłem się na niewłaściwą stronę. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i uczucie zazdrości

Mój poczciwy Robinson martwił mnie od tygodnia mizernym wyglądem. Jadł tłusto i obficie, dokładek nie odmawiał, mimo to marniał w oczach. Spostrzegłem, że sznurek od spodni mocniej zaciska, by portek nie zgubić. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i sila wyobraźni

Mój poczciwy Robinson z samego rana wdrapał się na skraj urwiska. Widziałem, jak siada, nogi zwieszając nad przepaścią. Godziny mijały, a Robinson siedział nieporuszenie jako ten słup soli, o którym mówi święta księga jego anglikańskiego Boga. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i alkoholowe wywyższenie

Mój poczciwy Robinson, jak przystało na niedzielę, sięgnął po swą grubą, podniszczoną książkę, która ponoć zawiera wszystkie Boże objawienia. Choć, jak onegdaj podpatrzyłem, brak w niej sporo kartek. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i kozia muzyka

Mój poczciwy Robinson po bezsennej nocy wstał z postanowieniem, że pora zostać artystą. Zamiast jednak najpierw w skrytości oszacować dystans między artystycznym zapałem a talentem, postanowił decyzję obwieścić nie zwlekając i całą Ziemię uszczęśliwić swą sztuką. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i wyrzuty sumienia

Mój poczciwy Robinson, nie zważając na spiekotę, leżał plackiem na plaży, uwolniony od koziego kaftana, nagi tors i przyrodzenie wystawiając na słońce. Mijały godziny, a Robinson tkwił nieporuszony w piaszczystym grajdołku. Nie drgnął nawet, kiedy fale przypływu jęły muskać mu pięty. Lęk mnie zdjął, że duch opuścił ciało i Robinson zażywa już metafizycznych rozkoszy w umiłowanej Anglii, ziemskie członki skazując na zatracenie. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i zabójcze umiłowanie przyrody

Mój poczciwy Robinson zastąpił mi drogę, kiedym, nie zważając na skwar, szedł dokończyć karczowanie
pola. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i grzech pierworodny

Mój poczciwy Robinson dopadł mnie niespodzianie, kiedym korzystając z fali przypływu, w morzu zażywał
kąpieli. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i melancholia

Mój poczciwy Robinson wynurzył się z głębi lasu i zmierzał ku mnie niespiesznym krokiem. Nie od razu go poznałem. Odział się w biały obrus, którym okrywamy stół tylko w porze wielkich świąt, na rozwichrzone włosy wcisnął wianek z żółto kwitnących chwastów. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i wybory miłości

Mój poczciwy Robinson przywołał mnie tuż po zachodzie słońca, kiedy szykowałem się już do spoczynku. Kazał mi siadać pod palmą, sam stanął trzy kroki ode mnie i przybrał tę niebezpieczną pozę, która w jego przypadku zwiastuje zapał kaznodziejski albo nadmierną ruchliwość zamieszkałego we wnętrznościach robaka, który razem z nim pałaszuje śniadania, obiady i kolacje. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i zdrowe podstawy ekonomii

Mój poczciwy Robinson od rana krążył po plaży, mocząc stopy w wodzie, nieosłoniętą głowę niefrasobliwie wystawiając na słońce. Znak, że dojrzewa w nim kolejny z jego pomysłów, przed którymi ludzkość, może wyjąwszy Hiszpanów i innych papistów, należałoby pilnie chronić. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i teoria względności

Mój poczciwy Robinson w przypływie dobrego humoru uznał, że czas najwyższy zadbać o mą edukację. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i małżeńska asymetria

Mój poczciwy Robinson przyłapał mnie na tym, że ze skupioną miną rysuję patykiem po piasku. Źle widać odczytał mój stan ducha, bo poklepawszy mnie po ramieniu, zapytał:
- Tęsknisz za swoimi?
- Nieszczególnie – odparłem i stopą starłem rysunek, w którym nawet ja z trudem bym rozpoznał kształtne ciało Minooto. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i kolaboracja z wrogiem

Mój poczciwy Robinson z pierwszym brzaskiem dnia wyruszył w głąb wyspy, skuszony obietnicą łatwych łowów. Nie wiedzieć czemu ubzdurał sobie, że w gęstym lesie, który dotąd omijaliśmy szerokim łukiem, tłustsze rodzą się kozy i cięższe kapłony, tylko czekające, by je pochwycić i upiec nad ogniem. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i szczęście wieczne

Mój poczciwy Robinson już od wschodu słońca dziwnie na mnie popatrywał. Szczęśliwie w porze obiadu zaszył się w chacie. Długo nie wychodził i miałem już nadzieję, że nażłopał się palmowego wina i twardo zasnął, a po przebudzeniu zapomni o wszelkich fanaberiach. Wynurzył się wszakże. Przywdział na nagie ciało to samo białe prześcieradło, w którym przed miesiącem, dotknięty niestrawnością i nostalgią za ojczystym Yorkiem, położył się do łóżka i uparł się umierać. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i metafizyka snów

Mój poczciwy Robinson wyrwał mnie ze snu przeraźliwym krzykiem. Wybiegłem z chaty, nie wiedząc, czy ziemia się zatrzęsła, czy dzicy Salamakowie nocą przybili do brzegu. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i wolność wyboru

Mój poczciwy Robinson musiał wstać pierwszy, bo kiedym się przebudził, czekał już na mnie, by zapytać:
- Jakże ci się spało?
Od razu jasnym mi się wydało, że za pytaniem kryje się więcej niż troska o gnaty Piętaszka. Odparłem, skrywając podejrzliwość:
- Nienajgorzej. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i cywilizacyjna przepaść

Mój poczciwy Robinson nie mógł się nadziwić, że od rana milczę i na żadne pytania nie odpowiadam. Przerwałem milczenie dopiero po zachodzie słońca. - Głód cię przygnał? – syknął, kiedy dosiadłem się do ogniska i wreszcie się odezwałem. Odkroiłem płat koziny i żując, rzekłem:
- Musisz wiedzieć, że przyrzekłem sobie ślubem milczenia uczcić każdą rocznicę śmierci mego nieszczęsnego ojca.
- Na co mu się zmarło?
- Rzec można, że z gorąca. Skończył w kotle Salamaków. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i arytmetyka wiary

Mój poczciwy Robinson podkradł się bezgłośnie i bez słowa ostrzeżenia zdzielił mnie kijem przez nieosłonięte plecy.
- Za co, panie?
- W imię chrześcijańskiej miłości! - Zbytek łaski – bąknąłem, masując obolałe miejsce. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i literatura

Mój poczciwy Robinson przy pełni księżyca do cna się przemienił.
- Cóż się dzieje, panie? – odważyłem się spytać, gdy tak zmienionym go zastałem.
- Literatura, mój durny Piętaszku. Literackie powołanie jak raz upomniało się o twojego pana. (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i wybory

Mój poczciwy Robinson w świetle ogniska oprawiał nożem kozią skórę i zerkał na mnie spode łba. Kozie kłaki fruwały na wszystkie strony, mewy krążyły wypatrując ochłapów, a Robinson machał ostrzem, że strach mnie zdjął, iż zrobi sobie krzywdę (...) >>

Grzegorz Gortat
Robinson i sława

Mój poczciwy Robinson z samego rana ubrał się odświętnie i wdrapawszy się na palmę, powrósłem przywiązał się do pnia. Godziny mijały, a on ani myślał schodzić. Z początku sądziłem, że wypatruje, czy od strony morza nie nadciąga jakowy ratunek. Zapewne, uznałem, wczorajsze wino za cienkie było i nostalgia za ojczystym domem znów biedaka dopadła (...) >>


czyli o daremnym trudzie pisania wierszy w świecie zdominowanym przez ucieszne obrazki.

czyli Piętaszek poznaje owoce demokracji.

czyli o przykrej przypadłości, która wykoślawia wnętrze oraz zmienia fizys.

Piętaszek poznaje na własnej skórze, że choć wiara przenosi góry, to garnka nie napełni.

czyli o dzikich obyczajach ludożerców i pięknej tradycji ćwiartowania skazańców w elżbietańskiej Anglii.

czyli Piętaszek unaocznia Robinsonowi, że nie każdy kij ma tylko dwa końce.

czyli o zbawczej kuracji kamieniem w przypadku nieszczęśników trapionych zmorami sennymi.

czyli jak obecność rekinów przyspiesza proces religijnego dojrzewania.

czyli tchórzostwo niejedno ma imię.

Na przykładzie króla Henryka VIII Piętaszek odkrywa, że troska o los państwa nie zawsze przynosi pożądane owoce.

czyli Piętaszek nad podziw szybko pojmuje różnicę między światem zjawisk namacalnych i nienamacalnych.

czyli Robinson wyjaśnia Piętaszkowi, dlaczego natura wyposażyła człowieka w dziesięć palców.

czyli Piętaszek dowiaduje się ze zgrozą, jakie przymioty zdaniem Robinsona kobieta ceni w mężczyźnie najbardziej.

czyli o przewadze polewki z koziego mleka nad klasyczną greką.

czyli nawet kandydaci do Raju winni często korzystać z dobrodziejstwa kąpieli.

czyli do czego prowadzi miłość uwolniona od cugli rozumu.

czyli o najrzadszej bodaj z ludzkich przypadłości.

czyli o trudach życia z artystą.

czyli o wątpliwej – choć powszechnie praktykowanej – drodze ku świętości.

czyli profetyczne zapędy bohatera.

czyli każda choroba wymaga stosownego lekarstwa.

czyli zachłanność nigdy nie popłaca.

czyli łowca mamony rzadko bywa poetą.

czyli oświecony umysł w walce z zabobonami.

czyli o wątpliwej równowadze między duszą a ciałem.

czyli o pokusie spełniania życzeń.

czyli o miłosiernym obijaniu kijem.

czyli garść przydatnych każdemu przestróg.

Copyright © 2009 Elżbieta Gortat
Contents copyright © 2009 Grzegorz Gortat