Grzegorz Gortat            

Zapiski mężczyzny
po niewłaściwej
stronie czterdziestki

Grzegorz Gortat
Przed użyciem zapoznaj się

Szanuję słowo mówione i pisane, przez lata całe brałem więc za dobrą monetę płynące z ekranu telewizora zapewnienia o zbawiennym oddziaływaniu i niepowtarzalnej jakości środków piorących, tabletek przeciw bólowi głowy czy mikstur gwarantujących dobre samopoczucie, zdrowy sen i trzeźwy ogląd świata. Prostolinijnej wiary piszącego te słowa nie zachwiał nawet producent ciasteczek, które w swoim czasie jąłem sukcesywnie nabywać skuszony reklamą, że co trzecie opakowanie tychże zawiera również gotówkę; po kilkudziesięciu próbach zrezygnowałem, w duchu porażki odnotowując smutny fakt, że jedynym ponadplanowym znaleziskiem był fragment piły tarczowej i przeterminowany bilet do filharmonii. (...) >>

Grzegorz Gortat
Osioł a kosmonautyka radziecka

Pod bezchmurnym lipcowym niebem nad Krajem Krasnodarskim obywatel Pietruchin wprawnym ruchem sięgnął po butelkę i nie bez żalu wypił trzy ostatnie łyki napoju wyskokowego rodzimej produkcji. Poczuł ożywcze palenie w przełyku i na krótko wróciła mu radość życia. Odłożył butelkę, po czym grzejąc bose stopy w piasku plaży w kurorcie Gołubickaja, zawiesił rozmarzony wzrok na lazurowym niebie. (...) >>

Grzegorz Gortat
O przewadze Pilcha Jerzego nad Pittem Bradem

W zalewie złych informacji, które w kasandrycznym tonie wieszczą bliski już upadek kultury, warto zwrócić uwagę na sondaż amerykańskiego magazynu „iVillage”. Siedemdziesiąt siedem procent z dwóch tysięcy ankietowanych kobiet określiło swe pożycie płciowe jako „bardzo lub względnie zadowalające”, jednak w tym gronie aż sześćdziesiąt trzy procent Amerykanek wyznało, że zamiast seksu wolałyby... poczytać przed snem książkę. (...) >>

Grzegorz Gortat
Einstein jaki jest, każdy widzi

„Koń jaki jest, każdy widzi” – podał ksiądz Benedykt Chmielowski w pionierskiej jak na owe czasy encyklopedii, sądząc zapewne, że sprytnym wizerunkowym fortelem problem zdefiniowania konia rozwiązuje raz na zawsze. Mylił się srodze. (...) >>

Grzegorz Gortat
Dziewczynka z zapalnikami

Mieszkający ze mną po sąsiedzku profesor X., człowiek wielkiego serca lecz, niestety, dysponujący bardziej niż mizerną emeryturą, dorabia sobie jako parkingowy na miejscowym osiedlu. Choć nieskory do zwierzeń, przydybał mnie w pewien sobotni poranek i opowiedział mrożącą krew w żyłach historię. (...) >>

Grzegorz Gortat
Kraby a zdrowa tkanka narodu

Doktrynerstwo, bliski kuzyn ideologii, może zapaskudzić najbardziej nawet klarowny obraz rzeczywistości równie skutecznie, jak muchy z nieśmiertelnej powieści Haška, które z właściwą muchom bezstronnością obsrywały portret cesarza Franciszka w praskiej gospodzie „Pod Kielichem”. Smutnym tego potwierdzeniem są losy pewnej agencyjnej depeszy zatytułowanej „Seks z sąsiadem”. (...) >>

Grzegorz Gortat
Podróże koleją, czyli od Joyce’a do Lenina

Jeśli nawet podróże kształcą, to wiedza w ten sposób nabyta jest okupiona niemałym stresem i wysiłkiem. Dobrym tego przykładem jest podróżowanie koleją. (...) >>

Grzegorz Gortat
Motywacja do długowieczności

Złe wieści nadchodzą z Ameryki. Prasa od Nowego Jorku po San Francisco bije na alarm, donosząc o rosnącej z tygodnia na tydzień pladze napadów na banki, których sprawcami są emeryci. Miast korzystać z uroków sędziwego wieku, seniorzy zmuszeni są łatać coraz skromniejszy domowy budżet podejmując się bądź co bądź dość ryzykownego procederu. (...) >>

Grzegorz Gortat
Emeryci do Zatoki Bengalskiej!

Malkontentom narzekającym na zanikanie wszelkich więzi międzypokoleniowych warto unaocznić, że nie do końca mają rację. Jest bowiem spoiwo, które nierozerwalnie łączy pokolenia staruszków z młodzieżową awangardą. Mam na myśli, każdy ekonomista w mig odgadnie, emerytury. (...) >>

Grzegorz Gortat
Człowiek Pięciu Minut

Bez względu na porę roku, kalendarz wyborczy czy pogodę, dzień w dzień na naukowców, sportowców, hodowców tudzież twórców kultury oraz działaczy politycznych spływa deszcz nagród i wyróżnień. Wymieniając na chybił trafił, dość wspomnieć Noble, Oskary, Fryderyki, Cezary, Bookery, Niedźwiedzie, Orły i Słowiki. Trofeum nader cennym, bynajmniej nie tylko z nazwy, są Złote Lwy, Złote Kaczki, Złote Globy, Złote Palmy oraz... Złote Dzioby. Osobną zgoła kategorię stanowi tytuł „człowieka roku” – bardzo długą listę otwiera „Człowiek Roku Tygodnika Time”, a zamyka „Człowiek Roku Sklepu Osiedlowego PSS Społem” i „Człowiek Roku Polskich Kolei Państwowych”. Można by rzec, do wyboru, do koloru. Demokracja nie zapomniała o żadnym ze swych dzieci. Czyżby? Nic bardziej mylnego. (...) >>

Grzegorz Gortat
Pomnik jednorazowego użytku

Projektowanie, stawianie, odsłanianie i konserwacja pomników pochłaniają niebagatelne sumy, które znacząco uszczuplają budżet centralny oraz budżety lokalnych samorządów. Warto się zatem pokusić o bardziej racjonalną „pomnikową” politykę. Nie chodzi zresztą wyłącznie o pieniądze. Ujmując rzecz historycznie i politycznie, w dobie upadków systemów politycznych i autorytetów pomnik staje się coraz częściej produktem jednorazowego
użytku. (...) >>

Grzegorz Gortat
Aktorstwo zawodem wysokiego ryzyka

Socrealizm – kierunek w sztuce opiewający świat murarzy, włókniarek, przodowników, hutników, traktorzystek i aktywistek – dokonał żywota ponad pół wieku temu i nikt o zdrowych zmysłach nieboszczyka nie opłakuje. Warto wszak mieć na uwadze, że nawet zwykły dobroduszny realizm, którego nikt o zapędy doktrynerskie nie posądza, może doprowadzić do „błędów i wypaczeń”, jeżeli w przedsięwzięciach artystycznych przybiera posunięte do przesady rozmiary. (...) >>

Grzegorz Gortat
Wykład profesora Orang Utana na temat homo sapiens

Patrzyliśmy, jak wskaźnik profesora wędruje po ekranie, pokazując ilustrujące narrację obrazki. Jak przystało na światowej sławy akademika bez zapędów do oratorstwa, profesor Orang Utan mówił tonem pozbawionym egzaltacji, sprowadzając relację do suchych faktów: - Samiec homo sapiens miał już dobrze po siedemdziesiątce, był mocno posiwiały i przygarbiony.. (...) >>

Grzegorz Gortat
Globalne otępienie

Eksperci od lat ostrzegają, do czego może doprowadzić działanie na przekór naturze. Jako sztandarowe przykłady podają wyręb lasów Amazonii, wypuszczanie dwutlenku węgla do atmosfery czy produkcję torebek foliowych. Nikt jednak nie zajął się na poważnie relacją między spożywaniem alkoholu a kondycją narodu. Z góry należy przestrzec, że na tym polu działanie wbrew naturze może przynieść opłakane skutki. W 1985 roku Michaił Gorbaczow, by ukrócić plagę pijaństwa, nakazał zmniejszenie produkcji wódki. Spożycie wódki od tego nie spadło, za to w krótkim czasie upadł Związek Radziecki. Tak to jest, kiedy przeprowadza się operację na zdrowej tkance narodu, który słusznie chlubi się światowym prymatem w konsumpcji napojów wyskokowych. (...) >>

Grzegorz Gortat
Agresywne kangury z Bierutem w tle

W zalewie wiadomości doprawdy niełatwo przebić się z informacją do czytelnika. Ta mało odkrywcza refleksja przyszła mi do głowy, gdy prześlizgując się wzrokiem między dwoma nagłówkami w gazecie, zastanawiałem się, od którego zacząć lekturę. Pierwszy informował z niejaką dumą: „Cudzoziemcy biegali nago po Wrocławiu”, drugi zaś donosił: „Plaga agresywnych kangurów w Australii”. (...) >>

Grzegorz Gortat
Pudzian i Najman w służbie nauki

Truizmem jest powtarzać, że nauka służy człowiekowi. Wie to aż nadto dobrze każdy praktykujący alkoholik, który poza zestawem do produkcji bimbru trzyma licealne podręczniki do chemii z własnoręcznie pozakreślanymi co ciekawszymi fragmentami. Wiadomo, droga do samodoskonalenia wiedzie przez doświadczenie. (...) >>

Grzegorz Gortat
Salon pustych haków

W czasach gospodarki rynkowej, której hasłem naczelnym jest konkurencyjność – nie zawsze, niestety, tożsama z jakością – wytworzyła się szczególna symbioza między biznesem a językiem. W miejsce niegdysiejszych piekarni, siłowni, zakładów fryzjerskich czy cukierni jak grzyby po deszczu powstają „pracownie wypieków”, „akademie ruchu”, „salony paznokci”, „pracownie dobrego zdrowia” czy „akademie pączków”. (...) >>

Grzegorz Gortat
Kobiety biorą sprawy w swoje pięści

Politycy, działacze i celebryci od miesięcy próżno debatują nad sposobami zrównania szans obu płci, tylko marnotrawiąc własny czas i publiczne pieniądze. Z radością zatem odnotowujemy, że podczas gdy tak zwani decydenci unikają podjęcia zobowiązujących decyzji, zwykły obywatel gotów jest wziąć sprawy w swoje ręce. W tym konkretnym przypadku, co warte podkreślenia, chodzi o „zwykłą obywatelkę”. Jak doniosła jedna z ogólnopolskich gazet, pewna pani w Elblągu wyposażona w atrapę broni udała się do jednego z tamtejszych banków i zażądała pieniędzy. Zainkasowawszy kilkadziesiąt tysięcy złotych, podziękowała ukłonem i oddaliła się w nieznanym kierunku. Szybko, sprawnie... i uprzejmie. Bez dominującej w świecie mężczyzn brutalności. (...) >>

Grzegorz Gortat
Z duchem czasu, czyli rzecz o piersiach

Są chwile w życiu człowieka, mężczyzny nie wyłączając, gdy trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i uznać granicę swoich możliwości. Taka niewesoła refleksja naszła mnie w pewne czwartkowe popołudnie, gdy zdałem sobie sprawę, że podejmowane przeze mnie tematy bledną wobec wagi spraw, jakimi na co dzień żyje świat. „Wbiła mężowi nóż w serce”; „Zobacz nagą piosenkarkę pod prysznicem”; „Szukał miłości, znalazł śmierć”; „Całowała go wargami na botoksie” – informowały mnie krajowe gazety, graffiti na murach tudzież portale internetowe. Już pobieżna lektura artykułów pozwalała wyciągnąć wniosek, że w tych pogłębionych studiach nad kondycją rodzaju ludzkiego na plan pierwszy jak zwykle wysuwają się kobiece piersi: „Silikony czy naturalne?”; „Naucz się je masować”; „Powiększ sobie biust”; „Małe piersi powodem kompleksów”; „Rzucił ją z powodu dużego biustu”; „Latem plaże zakwitają
piersiami”. (...) >>

Grzegorz Gortat
Kopernik ojcem chrzestnym feminizmu

Kiedy mocno sczytany egzemplarz „Nowin Pokątnych” wreszcie do mnie dotarł, doznałem tak zwanych ambiwalentnych odczuć. Radość, że myśl filozoficzna profesora Jana Wolnego-Rozlazłego po tylu latach ujrzała światło dzienne przyćmiewał smutny fakt, iż historyczna odezwa luminarza polskiej maskulinistyki trafi do ograniczonej liczby wybrańców. Tygodnik „Nowiny Pokątne”, który jako jedyny z polskich periodyków zgodził się wykładnię profesora podać w druku, ukazuje się w liczbie zaledwie tysiąca dwustu egzemplarzy. Już po chwili jednak, odnotowując ze wzruszeniem pstrzące gazetę tłuste plamy po kiełbasie tudzież ślady po papierosach i niskogatunkowym alkoholu, pojąłem, że historyczny numer tygodnika krążył niczym relikwia z rąk do rąk – tym samym zaś krąg odbiorców jest nieporównanie większy. (...) >>

Grzegorz Gortat
Topienie Pałacu Kultury, czyli sadzawka demokracji w Warszawie

Pomysł jednego z ministrów Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, by warszawski Pałac Kultury i Nauki – symbol komuszego ucisku – zburzyć, a w jego miejsce posiać trawę i wykopać staw, został nie wiedzieć czemu wyśmiany. Wiadomo, rodzimi wizjonerzy nigdy nie znajdowali u Polaków uznania. (...) >>

Grzegorz Gortat
Jak poległem na wojnie polsko-ruskiej

Miałem na zbyciu trzydzieści złotych, byłem złakniony kontaktu z tak zwaną kulturą wyższą i zdecydowany spędzić najbliższe dwie godziny w anonimowym zaciszu sali kinowej. Ale jeszcze stojąc przed kasą zmagałem się z dylematem: obejrzeć nagie piersi Penelopy Cruz czy tors Silnego? Ostatecznie zwyciężył patriotyzm. (...) >>

Grzegorz Gortat
Picie wydłuża życie

Naukowcy amerykańscy odkryli, że rozwód skutkuje trwałym uszczerbkiem na zdrowiu. W branżowym piśmie „Journal of Health and Social Behavior” dowodzą, że u rozwodników występuje o 20 procent więcej przewlekłych schorzeń, włącznie z depresją, niż u osób żyjących w małżeńskim stadle. Nawet powtórny ożenek nie jest w stanie naprawić wszystkich szkód wywołanych rozstaniem z partnerem. (...) >>

Grzegorz Gortat
Kilka luźnych uwag na temat końca świata

Przeczytałem, że zbliża się koniec świata. Ostrzeżenie wypisano dużymi literami na ulicznym słupie ogłoszeniowym, w samym centrum stolicy. Pod anonsem nikt się nie podpisał, ale, wiadomo, licho nie śpi. Zatrzymałem się. Ludzie przechodzili obok, nie zwalniając kroku. Nawet koniec świata wszystkim spowszedniał. (...) >>

Grzegorz Gortat
Piwna ścieżka ewolucji

Pan Mareczek, pięćdziesięciolatek słusznej postury, prowadzi higieniczny tryb życia. Do południa konsumuje alkohol z umiarem, nie więcej niż trzy piwa, z rzadka decyduje się na butelkę owocowego rarytasu. Musi zachować świeżość, bo w porze obiadu maszeruje na darmowy posiłek do sióstr szarytek na Tamce. Drugą porcję bierze na wynos, więc przez resztę dnia ma czym zakąszać. (...) >>

Grzegorz Gortat
Parytet językowy, czyli przegrany bój maskulinizmu

Koperta była biała, standardowa, nie zawierała danych nadawcy. Otworzyłem ją – i serce zabiło mi żywiej na widok nazwiska autora listu. Profesor Jan Wolny-Rozlazły, luminarz męskiej myśli filozoficznej i ostatnia nadzieja zapędzonego do podziemia polskiego maskulinizmu, w oszczędnych słowach wyjaśniał powody, dla których od sześciu miesięcy nie dawał znaku życia, prosząc zarazem o jak najszersze rozpropagowanie załączonego „Manifestu Wolności”; co niniejszym czynię, z szacunku dla intelektu profesora nie dokonując najmniejszych ingerencji
w tekście. (...) >>

Grzegorz Gortat
Literaci na ring!

Walkę o najważniejszy w Polsce literacki wawrzyn zakontraktowano na dziesięć rund. W niedzielny wieczór widownia Teatru Wielkiego zapełniła się po brzegi. Jurorzy Nagrody Literackiej "Sęki" zajęli miejsca tuż przy scenie przerobionej na ring, w pierwszym rzędzie zasiadł prezydent z małżonką oraz przedstawiciele firm fundujących nagrodę. (...) >>

Grzegorz Gortat
Renciści beneficjentami nudystów

Parlamentarzyści prześcigają się w receptach na uzdrowienie finansów państwa. Bodaj do najdziwniejszych należy pomysł opodatkowania coca-coli. Nie od rzeczy będzie przypomnieć, że towarzysz Wiesław – za którego rządów, notabene, Polska odnotowywała deficyt nawet w sektorze rodzimych ogórków – w sprawie coca-coli poszedł trzy kroki dalej, ogłaszając napój chłodzący rodem z Ameryki wrogiem numer jeden Polski Ludowej. Pokolenia skazane na oranżadę i wodę gazowaną z syfonów patrzyły z zazdrością na naród za Wielką Wodą, który raczył się do przesytu coca-colą, o prawdziwej gumie do żucia, wolności i Disneylandzie nie wspomnę. (...) >>

Grzegorz Gortat
Z miłości do literatury polskiej

Stałem w osiedlowym spożywczaku, w myślach powtarzając krótką listę śniadaniowych sprawunków, kiedy ktoś pacnął mnie w plecy.
- Święte słowa – usłyszałem zachrypnięty baryton tuż za sobą.
Zrobiłem krok w lewo, przezornie zwiększając dystans od natręta, po czym lekko skręciłem głowę w jego stronę. Osobnik był w trudnym do określenia wieku, miał na sobie nieco wymięty, nienajnowszy garnitur od Bossa, na twarzy nosił bagaż zmarszczek i kłopotów. (...) >>

Grzegorz Gortat
Osioł i sprawa polska

W czasach tak zwanej wolności słowa sezon ogórkowy trwa przez okrągły rok. Podczas gdy poważne gazety ostrzegają świat przed globalnym ociepleniem, rozpadem strefy euro i nową kochanką premiera zaprzyjaźnionego rządu, tabloidy stawiają na piersi: „Znana prezenterka powiększyła sobie biust”; „Królowa porno ubezpieczyła swoje piersi”; „Jak Edyta G. dba o biust”; „Biust serialowej gwiazdy powodem kompleksów”; „Słońce najlepszym przyjacielem twojego biustu”. Z kolei portale internetowe odnotowują z przejęciem: „Doda nie jest już słodką lolitką”; „Włodarczyk rzuciła faceta, ale przyjęła od niego samochód”; „Disco polo wkracza na salony”; „Ameryka chce wyjść z kryzysu po trupie Unii Europejskiej”; „Seks na trzepaku”. (...) >>

Grzegorz Gortat
Kobiety, wino i Apokalipsa

Z twarzy profesora Jana Wolnego-Rozlazłego przebijała determinacja mężczyzny, prędzej gotowego oddać życie, niż pozwolić wydepilować sobie łydki. (...) >>

Grzegorz Gortat
Pułapki sztuki, czyli zdradzieckie krągłości panny Marioli

Michał R. na trzecim roku studiów rzucił rolnictwo dla sztuki. Techniki nawożenia zamienił na techniki malarskie. Miał zadatki na artystę światowego formatu. Z każdym kolejnym obrazem przybywało mu admiratorów i pieniędzy. Niemal z dnia na dzień „czołowy przedstawiciel polskiej awangardy” zaczął wystawiać w Prado, nowojorskim Museum of Modern Art i w warszawskiej Zachęcie. (...) >>

Grzegorz Gortat
W duchu Lipcowego Święta, czyli ludowy papier toaletowy

Według opublikowanego niedawno sondażu więcej niż połowa pytanych wyraziła zadowolenie z realiów życia w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Jako że sam należę do pokolenia dożywotnio naznaczonego chronicznie występującym w PRL brakiem papieru toaletowego, zimnego piwa i wszelakich wolności, niniejszym zgłaszam votum separatum w kwestii gloryfikowania PRL-owskiej przeszłości. (...) >>

Grzegorz Gortat
Kobieta przyczyną globalnego ocieplenia

Ze względów bezpieczeństwa w drodze na sympozjum profesora dwukrotnie zmieniałem taksówkę tudzież garnitur i kolor peruki, w podziemiach domu towarowego – którego nazwy, rzecz jasna, nie zdradzę – przeszedłem przez wykrywacz szminki, nylonowych pończoch i silikonu, by wreszcie, odziany w same bokserki, wślizgnąć się na wypełnioną po brzegi salę. (...) >>

Grzegorz Gortat
Puder przyczyną upadku Albionu

Gazety na całym świecie dzień w dzień donosiły o pazerności brytyjskich posłów. Piętnując moralny upadek parlamentarzystów z Albionu, dziennikarze wieścili bliski już upadek niegdysiejszego imperium. Czytałem – i śmiech we mnie wzbierał. Bo o cóż tak naprawdę poszło? (...) >>

Grzegorz Gortat
MIędzy ostrygą a słoniem, czyli przypadek Heńka

Przy porannej kawie przeczytałem w gazecie, że ludzkość „wymusza przyspieszoną ewolucję u nadmiernie odławianych zwierząt”. Zdaniem naukowców z University of California zjawisko to owocuje drastycznymi przemianami genetycznymi w obrębie najbardziej eksploatowanych gatunków. (...) >>

Grzegorz Gortat
Norniki, Joyce i męskie libido

Wybrałem się na bałtycką plażę z gazetą i dziewiczym egzemplarzem Ulissesa Joyce’a. Uznawszy, że skoro Joyce czekał na mnie piętnaście lat, to może poczekać jeszcze pół godziny, ukryłem irlandzkiego klasyka pod kocem, sam zagłębiłem się w lekturę gazety. Zerkając raz po raz na wystawione do słońca, symbolicznie okryte kobiece ciała, przeczytałem, że jako mężczyzna zdradę mam we krwi. (...) >>

Grzegorz Gortat
Miłość skraca życie

Janusz S., lat czterdzieści siedem i pół, poza niespłaconymi długami zostawił po sobie zranione serce, pożegnalny list i sznur do bielizny – ostatniego towarzysza jego ziemskiej tułaczki. Długi umorzono, sznur trafił do prokuratury, ja zaś za skromne pięćdziesiąt złotych zdołałem nabyć (transakcja bez świadków!) kopię pożegnalnego listu. Chciałem się dowiedzieć, kto zadał śmiertelną ranę mężczyźnie, który od dwudziestu lat dzień w dzień bezpiecznie konsumował trzy czwarte litra alkoholu bez zakąszania. Chociaż tyle, uznałem, winienem przyjacielowi ze szkolnej ławy. (...) >>

Grzegorz Gortat
Zgubny nałóg czytania

Była dopiero siódma wieczorem, a przeczytałem już wszystko od deski do deski. Zaczynałem czuć tę charakterystyczną suchość w gardle. Myśli w głowie tłukły się jak karpie w wannie. Wiecie, co próbuję
powiedzieć. (...) >>

Grzegorz Gortat
Kres bezinteresownej miłości

Wcisnąwszy się w ulubione dżinsy i czarny T-shirt, uzbrojony w okulary przeciwsłoneczne, wyszedłem na modną warszawską ulicę. (...) >>

Grzegorz Gortat
Pisuar w galerii

Postanowiłem zostać artystą. W sztuce, uznałem, znajdę zdrową odskocznię od reżimu biurowej pracy. Nic tak nie ratuje przed zawałem serca jak dwie godzinki przed sztalugami.
Ponieważ nie mam za grosz talentu, postanowiłem pójść w ślady Marcela Duchampa, artysty od toalet. (...) >>

Grzegorz Gortat
Wenus pożera Prometeusza

Z nieskrywanym wzruszeniem upubliczniam ocalałe fragmenty wykładu profesora Jana Wolnego-Rozlazłego. Pełny tekst wykładu został zniszczony przez nieznanych sprawców podczas nocnego nalotu na mieszkanie
profesora. (...) >>

Grzegorz Gortat
Niech żyje Męska Partia Odrodzenia!

Do Polski powrócił profesor Jan Wolny-Rozlazły, nestor amerykańskiego maskulinizmu, wieloletni kierownik harvardzkiej katedry studiów nad progresywną męskością, doktor honoris causa uniwersytetów w Togo, Gibraltarze i Szczecinku. (...) >>

Grzegorz Gortat
Mercedes i blondynka

Uśpiony wrześniowym słońcem przechodziłem po pasach kierując się do przysejmowej księgarni, kiedy ryk silnika kazał mi szybko spojrzeć przez lewe ramię. Prosto na mnie z mocą 500 koni mechanicznych gnał mercedes CLS63 AMG. Zapominając o honorze, salwowałem się ucieczką. Przed oczami przemknęło mi całe dotychczasowe życie, a za moimi plecami przetoczyły się dwie tony rozpędzonego żelastwa. (...) >>
























































Copyright © 2009 Elżbieta Gortat
Contents copyright © 2009 Grzegorz Gortat