Grzegorz Gortat            

Ty też mógłbyś znaleźć się w Auschwitz...

TOUR OF THE BOOK
Auschwitz... You might have gotten there too


Archiwum autora

Heinrich podniósł prawą pięść na wysokość oczu i otworzył. Na zewnętrznej stronie dłoni, na skórze między palcami, odsłoniły się wytatuowane litery. M, E, H, T. „Jak czterech ewangelistów” – pomyślał. Meine Ehre heißt Treue. Ewangeliści nowego Pisma. Nowy porządek wymaga nowej Wiary. „Naszym hasłem wierność”. Zacisnął pięść i litery zniknęły. (...) „Tak trzeba – powtarza A.H. – dopóki nie urośniemy w siłę. Wtedy nie dadzą nam rady. Nie możemy powtórzyć błędu poprzedników”. (...) Patrząc w lustro, wyobraził sobie poprzedniego właściciela pasa, jak, ubrany w zielony mundur SS, pierwszy raz ogląda lustrzane odbicie metalowej klamry, sylabizuje okalające swastykę słowa „Moim hasłem wierność”. Nie ślubował wierności słabemu Bogu, który pozwolił się ukrzyżować Żydom.

Heinrich raised his right fist up to his eyes and opened it slowly. Letters on the upper palm, tattooed on the skin between fingers, came into view: M, E, H, T. “Like the Four Evangelists,” he reflected. Meine Ehre heißt Treue. The Evangelists of the new Scripture. A new order requires a new Faith. “My Honor is Loyalty.” He clenched his fist and the letters disappeared.... “That’s the way it should be unless we grow in power,” A.H. keeps repeating. “Then they will not overcome us. We cannot repeat the mistake of our predecessors.” Heinrich had an original belt from a Nazi SS uniform which he cherished liked a sacred relic. After putting on the belt and standing in front of a mirror, he tried to imagine how its original owner must have felt the first time he saw himself dressed in the full uniform. The belt had a swastika and an inscription which read: “My Honor is Loyalty.” Heinrich was convinced that the man had made the right decision not to vow loyalty to a weak God who had allowed himself to be crucified by Jews.


Źródło: United States Holocaust Memorial Museum

Zaraz potem A.H. dodał: „Musimy być podobni do Waltera Hessa” i na te słowa każdy nadstawił uszu. „Walter Hess – przypomniał A.H. – nie zawahał się wyciąć ropiejącego wrzodu. Z miłości do ojczyzny, rasy i Führera wydał własnego ojca. Stał się wzorem dla milionów niemieckich chłopców w Hitlerjugend. To może być wasz sąsiad, nauczyciel, może nawet krewny – mówił A.H. – Nie wolno wam się zawahać”.

Just then A.H. added, “We must all be like Walter Hess.” At the mention of Hess’s name, everyone listened intently to what A.H. was about to say. “Walter Hess,” A.H. reminded the group, “did not hesitate to cut off a festering ulcer. For the love of his fatherland, his race and Fuehrer, he turned in his own father. He became a model to follow for millions of German boys in the Hitlerjugend. This may concern your neighbor, teacher, or even your family member,” A.H. continued. “You mustn’t hesitate to report enemies of the fatherland.”


Źródło: Muzeum Auschwitz-Birkenau

– Ahmadineżad neguje, że w Auschwitz mordowano Żydów. – A.H. bez żadnych wstępów zmienił temat. Mówił wolno, nie gestykulując. – Dupek twierdzi, że to „fizycznie niemożliwe”. „W Auschwitz nawet nie było komór gazowych”, wymądrza się David Irving, ten brytyjski historyk od siedmiu boleści. Widzisz, Heinrich, oni wcale nie są lepsi od Żydów, którzy na prawo i lewo trąbią o Holokauście, przy okazji robiąc na tym kokosowe interesy. Ahmadineżad i Irving są nawet gorsi, bo podają w wątpliwość intencje Niemców. Dowodzą, że Holokaust wcale się nie wydarzył. To tak, jakby prawdziwemu Niemcowi rzucić w twarz, że sprzeniewierzył się własnej ideologii, nie wykonał zleconego mu przez Historię zadania.

A.H. abruptly changed the topic and spoke slowly without gesticulating, “Ahmadinejad denies that the Jews were ever killed in Auschwitz. That moron claims ‘it was physically impossible.’ And David Irving, the British bullshit historian, fools around making statements like ‘There weren’t even any gas chambers in Auschwitz.’ Look, Heinrich, they are no better than Jews who are preaching about the Holocaust all the time while making money on it. Ahmadinejad and Irving are even worse because they question the Reich’s intentions; they claim the Holocaust never happened. To say there was no Holocaust is like telling loyal Germans that they failed the fatherland and Germanic destiny.”


Źródło: fragment okładki zaprojektowanej przez Mariusza Filipowicza

A.H. powiedział także: Czystość, to od niej zależy przyszłość świata. Hitler to rozumiał. Z czasem w jego wizję uwierzyły miliony. Każdy trzeźwo myślący człowiek wie, że choroba jest zaraźliwa. Chorych trzeba oddzielić od zdrowych. Hitler podjął się tego wielkiego planu. Kretyni, karły, Żydzi, degeneraci: wyeliminować ich, to naprawić błąd natury. (...) Nikt nie ma wpływu na to, gdzie i pod jaką gwiazdą się urodzi. Możesz przyjść na świat w kolonii trędowatych. Albo w rodzinie żydowskiej. Ale jeśli miałeś szczęście urodzić się po właściwej stronie, stoisz przed obowiązkiem dokonania wyboru. Czy chcesz być śmieciem czy człowiekiem. Szczurem czy wilkiem. Nie ma innej drogi. Od tego obowiązku nic nie zwalnia”.

A.H. also said, “Purity, the world’s future depends on it. Hitler understood this years ago. Millions of loyal Germans believed in his vision. Any sober person knows that a disease is contagious. The sick must be separated from the healthy. Hitler undertook this great plan. Cretins, dwarves, Jews, and degenerates should be eliminated to correct nature’s mistakes…. You have no say about where and under what star you were born. You can be born into a colony of lepers, or into a Jewish family; but if you were lucky enough to be born with the right blood, you are obliged to make a choice. Do you want to be sewage or a man? A rat or a wolf? There is no other way, nothing will ever exempt you from having to make that choice.”


Źródło: Muzeum Auschwitz-Birkenau

Auschwitz pękało w szwach, zapychały się piece, kruszyły kominy. Fabrykę pod nazwą Auschwitz należało rozbudować. Naród niemiecki poszerzał swą przestrzeń życiową poprzez podbój kolejnych krajów, obywateli tych krajów posyłając do Auschwitz, by poszerzali przestrzeń obozu, tym samym podnosząc wydajność fabryki śmierci. Perpetuum mobile, jakiego świat jeszcze nie widział. (...) Dzień w dzień głodowe porcje: miska brukwiowej zupy, lurowata zbożowa kawa i ćwiartka czarnego, gliniastego chleba. W myśl obozowej statystyki więzień w takich warunkach dożywał trzech miesięcy. Szedł do pieca, a tymczasem z bydlęcych wagonów już wysypywali się aryjscy i niearyjscy Włosi, Grecy, Polacy, Węgrzy, Czesi, Słowacy, Francuzi, nawet Niemcy, z których bez trudu dawało się wybrać świeżą siłę roboczą.

Auschwitz was bursting at the seams, the ovens were overloaded, and the chimneys were crumbling. The factory named Auschwitz had to be expanded. The German nation kept expanding its living space by conquering new countries, then sending these countries’ citizens to Auschwitz so that they could expand the space of the camp and thus increase the productivity of the death factory. Auschwitz was run with precision the world had never seen before.... Starvation rations day in and day out: watery turnip soup, artificial coffee, and a lump of black, clay-like bread. According to the camp’s statistics, the life expectancy of the prisoners was ninety days. Those prisoners who were not sent to the ovens immediately were either killed or died within three months, while cattle cars continued to provide more Arian and non-Arian Italians, Greeks, Poles, Hungarians, Czechs, Slovaks, French, and even Germans, to replace their exterminated predecessors.


Źródło: United States Holocaust Memorial Museum

„Zupełnie jakby Auschwitz i Birkenau były dla Żydów pępkiem świata” – myślał Żyd David Kovacs, kapo sonderkommanda obsługującego krematorium numer cztery. Pojedynczo i całymi rodzinami przybywali z Francji, Belgii, Holandii, Niemiec, Polski, Grecji, Włoch, Słowacji, Czech, Węgier. Żydzi z Zachodu byli bardziej wyczekiwani. Tak, Francja, Belgia, Holandia, Grecja, Włochy przysyłały dobre transporty. Odżywieni, obrośli w tłuszcz, dobrze się palili. Należało tylko pamiętać, by układać ich na przemian – wysocy z niskimi, grubi obok szczupłych. Przy Żydach z Europy Środkowej było więcej pracy.

Individuals and whole families kept coming from France, Belgium, Holland, Germany, Poland, Greece, Italy, Slovakia, Czechoslovakia, Hungary. Jews from Western Europe were more welcomed than others. Yes, France, Belgium, Holland, Greece, Italy, they all sent fresh victims. Well-nourished and fleshy, they burnt well. To have the furnaces working at peak efficiency, Sonderkommando members grouped the bodies in certain ways: alternating prisoners who were tall and short and prisoners who were fat and slim. Jews from Central Europe required more effort.


Źródło: United States Holocaust Memorial Museum

Tłum płynął przed siebie dwoma rwącymi potokami, zwalone wzdłuż torów walizki, pakunki i tobołki wznosiły się niemal na wysokość wagonów. Z przodu rampy doktor Mengele z pomocą podoficerów sanitarnych dokonywał cudu rozmnożenia: potok mężczyzn rozdzielał się teraz na dwie odnogi, potok kobiet również popłynie dwoma korytami. Zdatni do pracy odbędą wędrówkę do sauny, pozostali pomaszerują do jednego z czterech krematoriów.

As new arrivals spilled out from over-loaded trains, they were separated into two rapidly moving human streams. Piles of suitcases, packages and bundles tossed along the track were almost as high as the cars. In front of the ramps, Doctor Mengele assisted by medical NCOs was performing the miracle of multiplication – the stream of men would be divided into two, and the stream of women would likewise separate into two rivulets. Those fit for work walked to the Sauna, while others unknowingly took their last steps to one of the four crematoriums.


Źródło: United States Holocaust Memorial Museum

Posuwamy się teraz krok po kroku, a jednak niemal nieprzerwanie. Ktoś tam, przed nami, sprawnie kieruje tą ludzką masą. Wreszcie widzę: szykowne zielone mundury, oficerskie insygnia, błyszczące oficerki, pięknie ogolone twarze, na głowach czapki z trupią czaszką. Ruchem ręki jakby wybijają rytm i na ten znak oba spowolnione teraz potoki posłusznie wyrzucają z siebie ludzi jak ryby złowione na wędki – jednych na lewo, innych na prawo.

We were now proceeding step by step, and yet almost without interruption, someone in front of us was deftly directing us the way sheep herders would herd their sheep. Finally I saw: several chic green uniforms, officers’ insignias, shining jackboots, shaven faces, and caps with the Death’s Head symbols. Their hands were moving as if beating out a sinister rhythm, the two human lines were slowing down. We followed our captors’ orders obediently. They made us exit to the left and to the right like well orchestrated zombies.


Źródło: Muzeum Auschwitz-Birkenau

Daniel kuśtykał, oszczędzał krótszą nogę. Zostaliśmy obaj nieco w tyle. Kroczący obok esesman spojrzał ostro raz i drugi; zorientował się w sytuacji i przestał patrzeć podejrzliwie. Mając nad sobą pogodne majowe niebo, choć, wielka szkoda, zasnute dymem z cegielni, mijaliśmy długie, zamaskowane kocami ogrodzenie. Wtem silny podmuch wiatru na moment rozchylił zasłonę. Ile mogło to trwać? Sekundę, dwie? Przez ten czas zobaczyłem dosyć. Daniel niczego nie spostrzegł, został mu oszczędzony widok nagich ciał wystających z dołu. Esesman w dwóch skokach był przy mnie. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Żaden z nas nie wypowiedział ani słowa. Otoczyłem Daniela ramieniem i, niezatrzymywani, poszliśmy dalej.

Daniel was limping, favoring his shorter leg and we somewhat lagged behind the group. An SS officer walking nearby gave us a sharp look; having realized what was wrong, he stopped looking at us suspiciously. With the clear May sky above us – even though it was partially clouded by the smoke from the brickyard – we passed a long fence covered by blankets when a sudden gust of wind made a gap in the cover. It was just for a second but I saw enough. Daniel hadn’t noticed anything, he was spared the view of naked bodies sticking out from a massive hole. The SS officer leapt over to me in two strides. He gave me a piercing glare, but neither one of us said a word. I put my arm around Daniel and we moved on.


Źródło: United States Holocaust Memorial Museum

Zjawił się oficer z aparatem fotograficznym. Chodził od grupki do grupki, życzliwie zagadywał i robił zdjęcia. Rabini, dzieci, starcy, kaleki, żydowskie matrony w perukach i szykowne damy ubrane wedle najnowszej paryskiej mody – wszyscy interesowali go w jednakowym stopniu, jakby postanowił uwiecznić na błonie fotograficznej cały dzisiejszy transport. Młoda kobieta poprosiła, czy mógłby załatwić choć kubek gotowanego mleka. Miała w koszyczku butelkę ze smoczkiem, mąż trzymał na ręku niemowlę. Z domu zabrali budzik, żeby przypominał o porze karmienia. Budzik dzwonił regularnie, ale mleko dawno się skończyło. Niemiec smutno potrząsnął głową, pstryknął zdjęcie i poszedł dalej.

A soldier with a camera approached us. Wandering among the waiting crowd now divided into smaller groups, he conversed politely and took pictures. Rabbis, children, old men, cripples, Jewish matrons wearing wigs and smart ladies dressed in Parisian fashions – he seemed to have an equal interest in them all. He appeared determined to immortalize that day’s routine in photos. A young woman asked if he could get her a cup of hot milk. In her small basket, she carried a baby’s bottle while her husband held their baby in his arms. They had taken an alarm clock from home to remind them when to bottle-feed the baby. The alarm kept ringing as set, but they had run out of milk a long time ago. The German officer shook his head, took a snapshot and moved on.


Źródło: United States Holocaust Memorial Museum

Wchodzę z Danielem do rozbieralni. Kiedy ostatni Żyd z pociągu przekracza próg łaźni, zamykają się ciężkie drzwi. Chciałbym móc o tym kiedyś napisać. Wiem, że to niemożliwe. Ale moja historia, historia Daniela, nie jest jedyna, ktoś kiedyś na pewno o tym opowie.

I walked into the changing room with Daniel. When the last Jew from the train entered the Sauna, the heavy door closed behind us. I wish I could write about it all someday. It’s not possible, I know. My story, Daniel’s story, is just one of so many, I can only hope that someday the full truth will be known.

Copyright © 2009 Elżbieta Gortat
Contents copyright © 2009 Grzegorz Gortat